Anatomia zbrodniOrganizacja Ordo Iuris żąda uwolnienia dzielnej Mariki Matuszak, członkini Frontu Oczyszczenia Narodowego, którą polski wymiar sprawiedliwości bezprawnie uwięził na mocy prawomocnego wyroku sądowego, będącego w opinii ministra Zbigniewa Ziobry „sądowym rozbojem”, a nawet „zbrodnią sądowniczą”. Ziobro już w 2015 r. alarmował, że sędziowie kradną w sklepach spodnie, kiełbasę i pendrivy, ale rozbój dokonany przez nich w biały dzień na bezbronnej oskarżonej to coś zupełnie nowego. Matuszak, powiada minister, została skazana za napaść na przedstawicielkę społeczności LGBT+ z tęczową torbą, chociaż nie ma pewności, czy to Matuszak z kolegami napadła na kobietę i torbę, czy raczej sama została przez nie napadnięta. Z akt sprawy jasno wynika, że torba w wulgarny sposób obrażała Marikę i jej kolegów. W opinii Ziobry wina torby jest bezsporna; gdyby poszkodowana nie epatowała torbą, Matuszak nie miałaby powodu, żeby za nią szarpać. Dziewczyna wyjaśniła zresztą, że do szarpania nie doszło na tle rabunkowym, ale w obronie naruszanych przez torbę wartości chrześcijańskich. W tej sytuacji trudno zrozumieć, dlaczego sędziowie skazali za rozbój Matuszak i jej kolegów, a torbę pominęli. Wydany przez zbrodniczych sędziów wyrok nie pozostał, niestety, bez wpływu na kruchą psychikę 21-latki; Matuszak przyznaje, że rok spędzony w zakładzie karnym spowodował u niej „głęboką refleksję” nad tym, co zrobiła, w wyniku czego „gorzko żałuje” swojego czynu. Koledzy obawiają się, że złamana krzywdzącym wyrokiem Marika po opuszczeniu zakładu może już nie być sobą i nie odzyskać młodzieńczego zapału do oczyszczania Polski „z brudów i wrogów narodu”. Dziewczyna zapewnia, że jedyne, na czym jej obecnie zależy, to powrót do normalnego życia po ułaskawieniu przez Andrzeja Dudę. Bez względu na to, jaka będzie decyzja prezydenta, uważam, że zamiast próbować w odruchu samoobrony samemu wyrywać i niszczyć torbę przedstawicielce społeczności LGBT, Marika powinna zostawić całą sprawę policji, która lepiej od niej wie, jak postępować z osobami LGBT+. Nie mam wątpliwości, że widząc na ulicy kobietę z tęczową torbą, funkcjonariusze odebraliby jej tę torbę dużo sprawniej niż niedoświadczona 21-latka. Jestem również przekonany, że po wylegitymowaniu, doprowadzeniu na komisariat i rozebraniu do naga metodą kucania i kasłania wydobyliby z właścicielki torby wszystko to, co próbowałaby przed nimi ukryć. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 31 (3424), 26.07.2023 |