Mizerski na bisBąkiewicz się zbroiPodczas obchodów 40. rocznicy powstania Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego jego syn, obecny premier, wyraził przekonanie, że dzisiejsza walka Ukrainy „jest swego rodzaju kontynuacją walki Solidarności Walczącej”. Przypomniał, że celem tej organizacji była walka z imperialną Rosją, mającą w tamtym czasie nazwę ZSRR. Niestety, jak wiadomo, ugrupowaniu temu nikt w tej walce nie pomógł; w przeciwieństwie do Ukrainy SW nie dostała z zagranicy karabinów, hełmów ani haubic, jedynie trochę sprzętu poligraficznego i gotówki, za pomocą której nie dało się wyrządzić Imperium Rosyjskiemu większej krzywdy. W efekcie SW przegrała walkę nie tylko z Rosją, ale także z Solidarnością Lecha Wałęsy, co sprawiło, że to ta ostatnia przez długie lata bezpodstawnie przypisywała sobie zasługi w obaleniu komunizmu. Dopiero za rządów PiS dzięki wysiłkom premiera Morawieckiego zwycięstwo zaczęło się przechylać na stronę organizacji jego ojca. Opowieści premiera stały się ważnym źródłem wiedzy o tym, że w walce o wolną Polskę SW – w której on sam u boku ojca działał od dziecka – była ugrupowaniem ważniejszym od przereklamowanej i naszpikowanej agentami Solidarności Wałęsy. Nie wiadomo, czy Morawiecki senior mógł w latach 80. Rosję pokonać, ale uważam, że w późniejszych latach w żadnym razie nie powinien był Rosji odpuszczać. Niestety, zamiast kontynuować walkę w momencie, gdy Rosja była mocno osłabiona pod rządami wiecznie pijanego Jelcyna, przyjaźnie się o niej wypowiadał, przekonując, że rosyjska demokracja nie odbiega od europejskich standardów. Oczywiście Rosja natychmiast to wykorzystała, wybierając na prezydenta kagiebistę Putina, napadając na Gruzję, anektując Krym i organizując zamach smoleński. Panuje opinia, że gra na zbliżenie z Rosją była błędem lidera SW, dlatego dobrze, że inny lider – Robert Bąkiewicz, szef Marszu Niepodległości i Straży Narodowej powołanej do obrony kościołów przed kobietami oraz osobami LGBT – nie zamierza tego błędu powtarzać. Czytam, że Bąkiewicz zbroi się na potęgę, wykorzystując do tego celu pieniądze przyznane mu przez państwo. Pójdą m.in. na zakup dronów, sprzętu do termowizji i noktowizji, motocykli, quadów, systemów łączności, agregatów prądotwórczych, a także przyczepy ewakuacyjnej. Uważam, że nawet jeśli tak uzbrojony Bąkiewicz z Rosją nie wygra, to chociaż się przed nią obroni. Nie wiem tylko, czy państwo polskie obroni się przed Bąkiewiczem, który pokazał, że już teraz jest w stanie wszystkich zagłuszyć i zakrzyczeć. Przykro mi, ale nie podzielam optymizmu tych, którzy uważają, że zakup przez Bąkiewicza przyczepy ewakuacyjnej oznacza, że zamierza się on z Polski ewakuować. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 26 (3369), 22.06-28.06.2022 |