Bohaterowie są zmęczeni

Wróg atakuje Polskę wszystkim, co ma pod ręką.

Na kraj spadają rakiety, drony i balony, a w Rakowie, woj. wielkopolskie, spadł również niezidentyfikowany przedmiot o wadze 4 kg, który po przebiciu dachu wylądował na podłodze jednego z domów. Prokuratura w Koninie wyklucza, że obiekt mógł być częścią rakiety czy samolotu, ale nie wyklucza, że mógł się oderwać od jakiejś maszyny rolniczej. Nie ustalono, o jaką maszynę chodzi i do kogo należała, ale specjaliści uważają, że jeśli za jej użyciem stoi Rosja, świadczy to o jej skrajnej desperacji.

Gdy od wschodu na Polskę lecą balony i elementy maszyn rolniczych, od zachodu spadło na nią nieszczęście w postaci delegacji przedstawicieli komisji kultury i edukacji Parlamentu Europejskiego. Delegacja, chcąca rozmawiać o wolności słowa i kondycji polskich mediów, została przyjęta przez szefa KRRiT Macieja Świrskiego, który pokazał, że się jej nie boi i nie zamierza przed nią niczego ukrywać; zwłaszcza tego, że kierowana przez niego instytucja jest przedłużeniem partii rządzącej i realizuje jej polityczne zamówienia.

„Jesteśmy wstrząśnięci otwartością, z jaką rząd mówi o niektórych kwestiach” – przyznała Sabine Verheyen, przewodnicząca komisji kultury i edukacji PE. W rozmowie z nią Świrski poruszył m.in. sprawę polskich kodów kulturowych, które musi chronić przed obcymi. Z jego zachowania wynikało, że podejrzewa delegacje o chęć wykradzenia tych kodów po to, aby po ich rozkodowaniu można było unicestwić polską kulturę.

Świrski podkreślił, że Polska kodów nie odda i nie zejdzie z drogi demokracji i pluralizmu mediów. Zapewnił, że „wolność słowa w Polsce kwitnie”, co swoim zachowaniem w pełni potwierdził minister Czarnek, zwracając przewodniczącej Verheyen uwagę na jej pochodzenie i na fakt, że znajduje się w alei Szucha, gdzie kiedyś urzędowało utworzone przez jej rodaków gestapo. Przypomniał, że jako Niemka Verheyen pochodzi od przodków, „którzy zabili mnóstwo ludzi”, podczas gdy on i inni Polacy są „potomkami bohaterów”, którym Zachód próbuje się dobrać do ich kodów kulturowych, żeby je pozmieniać i żeby po tej zmianie Polacy tańczyli tak, jak im zagrają rządzący Unią potomkowie gestapowców, którzy na Szucha mordowali przodków Czarnka.

Genetyczne bohaterstwo Czarnka i zakodowana w nim polska kultura zrobiły wielkie wrażenie zarówno na przewodniczącej Verheyen, jak i na tych Polakach, którzy mieli go dotąd za zwykłego buca i chama. Jego zachowanie potwierdziło, że nieufny stosunek do kobiet, Niemców i przedstawicieli środowisk LGBT stanowi dorobek kulturowy i narodowe dziedzictwo nie tylko tego ministra, ale całej Zjednoczonej Prawicy. A to, że Czarnek może swoją kulturę bezkarnie demonstrować podczas spotkań z przedstawicielami PE, świadczy o tym, że panująca w Polsce wolność słowa przekroczyła wszelkie granice.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 23 (3416), 31.05.2023