Co Niemcy sobie myśląWszyscy mamy już dość niemieckich elit, które brutalnie ingerują w nasze sprawy wewnętrzne, a za pośrednictwem Unii Europejskiej starają się osłabić naszą gospodarkę i pozycję na arenie międzynarodowej. Ostatnio doszły do tego otwarte deklaracje wrogości wobec naszej partii i rządu. Jak jednak odnoszą się do Polski prości, zwyczajni Niemcy? By się o tym przekonać, zwracamy się do kierowcy samochodu z niemiecką rejestracją, który zatrzymał się na poboczu tuż za polską granicą. Przedstawia się jako Hans Schmidt. Nazwisko, charakterystyczne skórzane spodnie, tyrolski kapelusz z piórkiem, Mercedes – wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z typowym średnim Niemcem. – Co pana sprowadza do Polski? – Jakiś czas temu dowiedziałem się, że wkrótce otworzą się u was dla Niemców możliwości pracy przy zbiorze szparagów. Chcę odpowiednio wcześnie wystarać się o kontrakt. – Co wie pan o Polsce? – Początkowo wiedziałem niewiele. Stopniowo jednak zacząłem zauważać, że w coraz większej liczbie dziedzin Polska zajmuje pozycję przodującą i staje się przykładem dla innych krajów Europy. – Skąd czerpie pan informacje o naszym kraju? – Z waszej telewizji. Zdawałem sobie sprawę, że podjęcie u was pracy wymaga odpowiednio wysokich kwalifikacji, w tym znajomości języka. Zacząłem więc uczyć się polskiego i opanowałem już język w stopniu umożliwiającym korzystanie z telewizji oraz rozumienie prostych poleceń wydawanych przy zbiorze szparagów. – Jak ocenia pan polskie osiągnięcia w różnych dziedzinach? – Weźmy choćby produkcję szparagów. Sam fakt, że już wkrótce osiągnie ona poziom wymagający zaangażowania przy zbiorze siły roboczej z Niemiec, mówi sam za siebie. – Wasze media mocno jednak krytykują Polskę. Twierdzą, że ogranicza się tu swobody demokratyczne. – Staram się śledzić wystąpienia waszych przywódców i wiem dobrze, że zakres swobód jest u was wręcz zdumiewający, obejmuje też np. wolność zbierania grzybów. Takiego zakreślenia obszaru swobód nie spotka pan nigdzie. Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że Polska jest wyspą wolności w Europie. – A jak przedstawia się sytuacja u was? – Wręcz tragicznie. Grzybów prawie nikt u nas nie zbiera. Cieszy mnie myśl, że u was, po skończonej pracy przy zbiorze szparagów, będę mógł odpocząć przy zbieraniu grzybów. – Jak odbiera pan deklaracje waszych polityków, że chętnie widzieliby zmianę władzy w Polsce? – Dla mnie taka zmiana oznaczałaby przekreślenie perspektyw, zarówno jako dla człowieka zainteresowanego karierą zawodową, jak i dla grzybiarza. Nie pamiętam, by ktokolwiek z kręgów waszej opozycji miał dla Niemców jakąkolwiek propozycję pracy. Wiem natomiast, że ci ludzie planują prywatyzację lasów. Myśl, że możliwość zbierania grzybów będzie zarezerwowana tylko dla wielkich posiadaczy leśnych, musi być zatrważająca dla wszystkich prostych Niemców i Polaków. Jacek Poprzeczko © POLITYKA nr 34 (3427), 16.08.2023 |