Z życia sferCzy biskupi powinni zniknąćZ „Gazety Wyborczej” dowiaduję się, że ukarany przez Watykan bp Janiak gdzieś się schował i go nie ma. Wielu Polaków wysoko ocenia gest Janiaka i uważa, że to bardzo dobry pomysł. Ich zdaniem powinno nie być nie tylko Janiaka, ale także Jędraszewskiego, Dziwisza i kilku innych hierarchów. Zadawane jest pytanie, dlaczego nie schował się Głódź, którego również nie powinno być. Zamiast tego pojawiła się informacja, że zniknęły daniele z posiadłości Głódzia, ale uważam, że niepotrzebnie, bo do danieli nikt nic nie ma, niech sobie będą. Zresztą te daniele zostały już odnalezione u jednego ze znajomych Głódzia. Co do Janiaka, to rzekomo gdzieś komuś jego charakterystyczna sylwetka miała mignąć na ulicy, pojawiła się nawet informacja o Janiaku robiącym zakupy w jednym z supermarketów w diecezji wrocławskiej lub kaliskiej. Wygląda na to, że chociaż sam Janiak zniknął, jego widmo krąży po kraju, siejąc informacyjny zamęt. Podobno w trakcie posługi miał odłożyć spore pieniądze i jest właścicielem posiadłości na Dolnym Śląsku. Mówi się też o pałacyku, dworku, a nawet stadninie koni. Nie wiem, czy ta sensacyjna informacja nie ściągnie na Dolny Śląsk gromady turystów, którzy spróbują odnaleźć sekretną posiadłość Janiaka, tak jak próbowali odnaleźć słynny złoty pociąg. Region zyska dzięki temu na atrakcyjności, a niewykluczone, że przy okazji próbujący żyć poza systemem Janiak stanie się postacią kultową. Może nawet wśród osób wierzących narodzi się kult tego hierarchy, a jego zwolennicy będą w napięciu oczekiwali na ponowne przyjście Janiaka. Może znowu na gospodarza diecezji kaliskiej, a może i na kogoś wyżej. W opinii specjalistów byłby to cud, ale przecież w polskim Kościele nie takie cuda się dzieją. Najświeższy cud związany jest z arcybiskupem Dzięgą, któremu KUL przyznał nagrodę „za wybitne osiągnięcia naukowe, dydaktyczne, zawodowe i organizacyjne, mające na celu szerzenie zasad katolickich”. Panuje opinia, że nagrodzenie Dzięgi w momencie, gdy w Watykanie trwa postępowanie w sprawie ukrywania przez niego pedofilskich czynów ks. Dymera, oskarżanego o seksualne wykorzystywanie podopiecznych ośrodka młodzieżowego w Szczecinie, nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć i że w grę musi tu wchodzić bezpośrednia boska interwencja. Nagroda dla Dzięgi i wygłoszona z tej okazji laudacja na jego cześć pokazuje, że osiągnięcia tego hierarchy w tuszowaniu pedofilii lubelska uczelnia doceniła i uznała za szerzenie zasad katolickich. Nie mam wątpliwości, ze wpajane przez pedofila Dymera zasady młodzież z ośrodka w Szczecinie zapamięta na całe życie. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 17 (3309), 21.04-26.04.2021 |