Mizerski na bisCzy Bruksela zarobi w bańkęW sytuacji przedłużającego się zagrożenia, jakim jest dla Polski epidemi a koronawirusa, zupełnie zapomnieliśmy o innych zagrożeniach dla Polski. Niesłusznie, ponieważ one są i czyhają. Na szczęście są też osoby trzymające rękę na pulsie tych zagrożeń. Jedną z nich jest europosłanka PiS Beata Kempa, która - zaniepokojona przeprowadzoną w Parlamencie Europejskim debatą ostro krytykującą polityczne zmiany na Węgrzech - ostrzega o zbliżającym się uderzeniu na Polskę. I niestety nie pozostawia żadnych złudzeń. „Dokument, do którego treści dotarłam - dosłownie w ciągu ostatnich godzin - pokazuje, że to uderzenie może być bardzo poważne” - alarmuje, uprzedzając, że obiektem ataku będzie nasza praworządność, jakość instytucji prawnych, a nawet sposób, w jaki zostały nieprzeprowadzone wybory 10 maja. Akcję Kempy oceniam wysoko - zdobycie i przeczytanie tego dokumentu wymagało od niej nie lada sprytu, a być może również znajomości jakiegoś języka obcego. Miejmy nadzieję, że Kempa zachowała się odpowiedzialnie i przed upublicznieniem treści pisma zdążyła je przekazać premierowi Morawieckiemu, żeby ten miał czas powołać sztab antykryzysowy, zanim uderzenie nastąpi. Zakładam, że o uderzeniu wie już także prezydent Duda, który o trudnej sytuacji naszego kraju poinformuje niezwłocznie amerykańskich sojuszników, a potem, kto wie, może zarapuje w swoim stylu parę zdań na ten temat. Cała sytuacja pokazuje, że nasi ludzie w Brukseli muszą mieć oczy i uszy otwarte, bo nigdy nie wiadomo, kiedy komuś w Parlamencie Europejskim albo w Komisji Europejskiej przyjdzie do głowy uderzenie w nasze żywotne interesy oraz instytucje prawne. Przy okazji przekonaliśmy się, że zainstalowanie Beaty Kempy w Brukseli było ze strony rządzących strzałem w dziesiątkę. Swoją akcją potwierdziła nie tylko niezwykłą sprawność w zdobywaniu dokumentów, ale dała się także poznać jako bystry, dysponujący analitycznym umysłem obserwator życia brukselskich elit szykujących uderzenie na Polskę. „Dokładnie widać, że elity brukselskie - szczególnie te liberalne, lewicowe i lewackie - żyją w jakiejś odrealnionej bańce, nie widząc, co się dzieje w Europie, na świecie i w poszczególnych państwach” - raportuje. Sama Kempa widzi to doskonale, niestety j ej ekspercka wiedza nie jest w stanie przeniknąć szczelnej brukselskiej bańki i dotrzeć do uwięzionych w niej elit. Nie wiem, czy w tej sytuacji PiS nie powinien przy pomocy swoich europosłów oraz premiera Morawieckiego tej bańki rozbić, co natychmiast poprawiłoby komunikację z Brukselą. Uważam, że jak Bruksela i PE dostaną w bańkę, to może się opamiętają i zostawią Polskę i Węgry w spokoju, a zajmą się jakimiś prawdziwymi problemami. SŁAWOMIR MIZERSKI © Polityka 21.2020 (3262) z dnia 20.05-26.05.2020; |