Czy niemiecka pomoc wykończy Ukrainę?24 stycznia 2023Jest szansa, że dzięki bystrości umysłu i strategicznemu sprytowi polityków takich jak minister Błaszczak jakoś się obronimy. Wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz poinformował właśnie o zmianie polskich doktryn obronnych zakładających linię obrony na Wiśle. Wprawił tym w konsternację wojskowych specjalistów święcie przekonanych, że polska armia własnej doktryny obronnej nie posiada (bo jest ona wspólna dla całego NATO). „Pierwsze słyszę o takiej doktrynie” – gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych i były szef Zarządu Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych w Sztabie Generalnym. Informacja, że Skurkiewicz opracowuje nową doktrynę, zaniepokoiła kręgi dowódcze. Nie dziwię się, zwłaszcza że według mnie Skurkiewicza będzie ciężko powstrzymać. Jako wypróbowany polityk PiS z pewnością nie spocznie, dopóki czegoś nowego nie opracuje. Na szczęście dobra wiadomość jest taka, że w opinii wojskowych ministrowi Skurkiewiczowi po prostu pomyliła się doktryna obronna, którą myśli, że zmienia, z dyrektywą obronną, czyli tajnym dokumentem określającym zadania struktur państwa na czas zagrożenia i wojny. „Sądzę, że w wypowiedzi wiceministra doszło do pomylenia pojęć” uspokaja gen. Skrzypczak. Zdaniem analityków aktywność Skurkiewicza może oznaczać, że politycy PiS próbują przejąć od Sztabu Generalnego planowanie operacji obronnych. Nie wróży to dobrze, biorąc pod uwagę operacje, które ci politycy zdążyli zaplanować i zrealizować przez siedem lat swoich rządów. Nie wiem, czy w tej sytuacji nie lepiej, żeby politycy PiS odpuścili operacje obronne na linii Wisły i skupili się na kontynuowaniu zmasowanego ataku na linii Odry i Nysy Łużyckiej, w którym czują się znacznie pewniej. Na tej linii doktryna jest jasna: chodzi o utemperowanie prorosyjskich zapędów Niemiec, które niby pomagają Ukrainie, ale – jak twierdzi publicysta Michał Karnowski – „tak pomagają, by Ukraina nie wygrała”. Karnowski sugeruje, że to, iż Ukraina po roku wojny wciąż nie wygrała z Rosją, może być celową robotą Berlina. Na niemiecką pomoc my, Polacy, także musimy uważać w chwili, gdy idące nam z tą pomocą, uzbrojone w baterie Patriot wojska niemieckie wkroczyły do ojczyzny. „Zdradzają Ukraińców, mogą to zrobić i nam” – ostrzega Karnowski. Jest szansa, że dzięki bystrości umysłu i strategicznemu sprytowi polityków takich jak minister Błaszczak jakoś się obronimy. Niestety, rokowania dla Ukraińców są marne. Niemcy to drugi po USA dostawca nowoczesnej broni dla nich; strach pomyśleć, co będzie, jeśli osłabiająca Ukrainę pomoc Berlina nie tylko nie ustanie, ale jeszcze się zwiększy. Nie łudźmy się, że Niemców na zwiększenie tej pomocy nie stać; wszyscy wiemy, że dążący do zwycięstwa Rosji Niemcy nie cofną się przed niczym. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 5 (3399), 25.01-31.01.2023 |