Czy Obajtek zostanie prezesem policji?

Minister Czarnek rozdaje kasę na wille dla pisowskich fundacji, tymczasem Agencja Wywiadu alarmuje, że brakuje pieniędzy dla szpiegów.

Agencja tłumaczy, że utrzymanie szpiega nie jest tanie i domaga się powiększenia jej budżetu o dodatkowe 90 mln zł, bo zagwarantowane przez rząd 300 mln zł wystarcza jedynie na pokrycie działalności szpiegów w stopniu podstawowym, w efekcie czego może „ucierpieć praca operacyjna w terenie”.

Wiadomo, że szpiedzy pracują w trudnym terenie zagranicznym, gdzie wszystko dużo kosztuje, dlatego jak szpieg jedzie w taki teren, musi mieć większą kasę w twardej walucie. Dysponując niewielkimi sumami, niczego nie wyszpieguje, bo sam wstęp do miejsc, w których może spotkać osoby będące źródłem ciekawych informacji, nie jest tani. A wstęp to dopiero początek, trzeba jeszcze coś zamówić, żeby zdobyć zaufanie źródła, które niestety bywa nieufne i z daleka wyczuje, że szpieg nie ma pieniędzy albo próbuje przyoszczędzić.

Dodatkowe 90 mln Agencja Wywiadu planuje przeznaczyć na zwiększenie liczby szpiegów oraz na zwiększenie ich zasobów, bo – jak wyjaśnił podczas spotkania z parlamentarzystami jeden z pracowników Agencji – „to czynnik ludzki zbiera te wszystkie informacje, byśmy mogli je przekazywać dalej”, więc jeśli temu czynnikowi zabraknie gotówki, nie będzie miał przełożonym do przekazania niczego, co ci mogliby przekazać dalej.

Problem niedoinwestowania czynnika ludzkiego występuje również w innych instytucjach, co powoduje, że np. zatrudniony w policji źle opłacany czynnik, zamiast skupiać się na pozyskiwaniu źródeł informacji, sam bywa źródłem informacji dla tych, którzy mogą za nie zapłacić. Za rządów PiS policja nie ma dobrej prasy, padają ostrzeżenia, żeby jej nie finansować, bo stwarza poważne zagrożenie dla obywateli, zwłaszcza tych krytycznych wobec partii rządzącej. Niestety policja, której brakuje pieniędzy, jest dla obywateli jeszcze groźniejsza. Wirtualna Polska alarmuje, że niedoinwestowane komendy na potęgę okradają przedsiębiorców, nie płacąc im za zamawiany sprzęt i usługi remontowe. Komenda w Katowicach na koniec ub.r. była im winna 33 mln zł, ta w Poznaniu – 18,6 mln, zaś komendy w Krakowie i Rzeszowie wiszą prywatnym firmom po 10 mln.

Placówka w Kielcach za zaległe faktury ma do zapłacenia 2,3 mln, a jej wierzycielem jest Orlen, co jest dla tej komendy dużą szansą, bo jestem pewien, że prezes Obajtek chętnie przejmie ją na własność, jeśli tylko Jarosław Kaczyński wyda mu takie polecenie. Jak go znam, Obajtek może też zaproponować rządowi kupno w pakiecie pozostałych zadłużonych komend, obiecując im np. darmowe hot dogi i tanie paliwo do radiowozów. Miejmy nadzieję, że zrobi to, zanim doprowadzeni do ostateczności wierzyciele wynajmą ludzi wyspecjalizowanych w odzyskiwaniu długów.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 8 (3402), 15.02-21.02.2023