SŁAWOMIR MIZERSKI Z życia sfer

Czy Polskie Radio to medium

Dobrze jest, gdy zarządzaniem zajmują się fachowcy. Sprawny menedżer osiąga założone cele, nawet jeśli same cele mogą się wydawać komuś niedoinformowanemu kontrowersyjne. Na przykład Polskie Radio pod wodzą prezes Agnieszki Kamińskiej odnosi sukces za sukcesem, jeśli chodzi o spadek tzw. słuchalności - zwłaszcza w odniesieniu do dwóch anten: Jedynki i Trójki. Już niemal udało się osiągnąć historyczne minima. Myli się ten, kto będzie argumentował, że tracenie słuchaczy nie może być celem firmy, która istnieje przecież głównie dla odbiorców. Tak by to wyglądało wedle standardowej logiki. Ale stare standardy nie mogą hamować sił postępu, które chcą dowieść, że może istnieć radio bez słuchaczy. Gdy cel zostanie osiągnięty, do słuchania pozostaną już tylko niepolskie radia. A jako że są niepolskie, to muszą być obce, czyli, nie bójmy się tego powiedzieć, właściwie antypolskie. Zatem władza nie tylko powinna się nimi zająć, ale wręcz jest to jej patriotyczny obowiązek. Co było do udowodnienia.

Zanim jednak uda się osiągnąć tak ambitny cel jak stworzenie radia, którego nikt nie chce słuchać, można stworzyć firmę, w której mało kto chce pracować. Temu służą niedawne decyzje pani prezes Kamińskiej. Wydała zarządzenie, z którego, jak pisze Presserwis, wynika, że: „kontakty z przedstawicielami mediów mogą być prowadzone jedynie przez rzecznika prasowego lub odpowiednią komórkę organizacyjną biura zarządu (...) lub Agencję Promocji (...)”. Być może pani prezes zna paradoks kłamcy (czy gdy jeden z mieszkańców miasta mówi, że „Wszyscy mieszkańcy miasta kłamią”, to mówi prawdę czy kłamie?), ale najwyraźniej się nim nie przejmuje. Z jej zarządzenia wynika bowiem wprost, że kontakt pani prezes (niewątpliwie przedstawicielki mediów) z którymkolwiek pracownikiem Polskiego Radia (niewątpliwie przedstawicielem mediów) musi być zapośredniczony przez rzecznika. To samo siłą rzeczy dotyczy wszystkich kontaktów między pracownikami Polskiego Radia, tym bardziej że mają oni teraz obowiązek zgłaszania prób nawiązania z nimi kontaktów przez przedstawicieli mediów. Czyli w zasadzie nie powinni ze sobą rozmawiać bez obecności rzecznika lub przedstawiciela odpowiedniej komórki organizacyjnej. Nawet na korytarzu. „We wszelkich rozmowach z przedstawicielami mediów pracownicy Polskiego Radia SA, jako neutralnego nadawcy publicznego z określoną misją publiczną, powinni dołożyć szczególnej staranności, by unikać osobistych dygresji na tematy związane z kwestiami politycznymi, religijnymi czy obyczajowymi”. Dygresje o pogodzie są dopuszczalne.

Oczywiście można z tego wybrnąć, zakładając (niebezpodstawnie), że pani prezes Kamińska nie uznaje pracowników Polskiego Radia za przedstawicieli mediów, a samego Polskiego Radia za medium równorzędne wobec innych. Jako fachowiec wie, że Polskie Radio ma być rządowym narzędziem propagandy i to jej wystarczy.

REDAKTOR ZASTĘPCZY J K


© POLITYKA nr32 (3273), 5.08-11.08.2020