Czym zachwycają PolacySześć lat temu Polki i Polacy wstali z kolan, stając się narodem wolnym i dumnym. Opinie o tym, jak wpłynęło to na ich charakter i usposobienie, są podzielone. Niektórzy twierdzą, że duma i wolność uderzyła Polakom do głowy, na skutek czego stali się nieempatyczni i wrogo nastawieni do obcych. O tym, jak bardzo opinia ta mija się z rzeczywistością, świadczą zebrane przez „Super Express” entuzjastyczne głosy amerykańskich żołnierzy, którzy właśnie wylądowali na Podkarpaciu w związku z napiętą sytuacją na Ukrainie. „Polska do tej pory bardzo nam się podoba. Wszyscy miło nas witają i są bardzo uczynni” - zachwyca się rzecznik elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej USA. Na jego kolegach duże wrażenie robi pogodne usposobienie Polaków, którzy mówią im „hallo” i machają do nich z samochodów, co sprzyja wzajemnemu zbliżeniu. Mają nadzieję, że w przyszłości dojdzie do jeszcze większego zbliżenia, bo - jak zdradza „Super Expressowi” jeden z żołnierzy - „wiemy, że w Polsce jest dużo pięknych dziewcząt”. Zapewnia, że w celu szybszego nawiązania kontaktów on i koledzy nauczyli się już mówić po polsku: „Jak się masz, jesteś piękna”. Szkoda, że w kraju nie wszyscy są Polakami tak zachwyceni jak Amerykanie z 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Mocno zawiedziony stanem umysłowym Polaków jest m.in. Paweł Kukiz, który w związku z tym ma wątpliwości, czy jest sens zabiegać o ich głosy w kolejnych wyborach. „Niestety ale, ogromna część Polaków nie dojrzała do idei, którą niosę” - żali się w mediach, mając na myśli lansowaną przez siebie ideę obywatelskości. Pretensje piosenkarza są trochę nieuzasadnione i nie świadczą o nim najlepiej. Bo dlaczego dopiero po sześciu latach niesienia zorientował się, że jego idea nie nadaje się dla Polaków? Może niepotrzebnie tak długo niósł, dlatego teraz czasem wygląda na mocno zmęczonego. Jest też wobec rodaków bardzo surowy, uważa np., że większe poczucie obywatelskości ma „robotnik z Harlemu niż naukowiec z Warszawy”. Nic dziwnego, że naukowcy oraz inne osoby z wyższym wykształceniem nie mają do Kukiza zaufania i zamiast pomagać mu dźwigać jego ideę, wolą zajmować się własnymi ideami. Skutek jest taki, że w dźwiganiu szlachetnej idei obywatelskości piosenkarz musi korzystać z pomocy ludzi przypadkowych, takich jak Kaczyński, Ziobro i Sasin, co niestety ośmiesza i tę ideę, i jego samego. Krytykując środowisko naukowców, Kukiz nie przesądza, czy zamiast bezsensownego zabiegania o głosy polskich wyborców nie podejmie się pracy z lepiej rozumiejącymi jego ideę mieszkańcami Harlemu. Znając go, musimy być przygotowani na każde rozwiązanie. W każdym razie pomysł, żeby swoją aktywność Kukiz przeniósł do Harlemu, wielu Polaków przyjmuje z ulgą i zadowoleniem, bo - jak powiadają - im dalej od Polski będzie kontynuował uprawianie polityki, tym lepiej. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 9 (3352), 23.02-1.03.2022 |