Ile jest Macierewicza w MacierewiczuJapońscy eksperci sprawdzili przy użyciu sztucznej inteligencji, na ile pojawiający się publicznie Władimir Putin przypomina samego siebie. Wyniki są zaskakujące; z porównania rysów twarzy wyszło im np., że prawdziwy Putin oraz Putin, który w grudniu 2022 r. przejechał mercedesem przez most Krymski, są do siebie podobni zaledwie w 53 proc. Z kolei podobieństwo pomiędzy Putinem z mostu Krymskiego a tym, który odwiedził Mariupol, wyniosło tylko 18 proc., co zdaniem ekspertów wskazuje na prawdopodobieństwo istnienia co najmniej dwóch sobowtórów Putina. Nie jestem ekspertem, ale uważam, że Antoni Macierewicz zapewniający, że Hołownia jest ruskim agentem, „który długo pracował w TVN, gdzie go zwerbowano”, przypomina samego siebie w 100 proc. „To jest nieprawdopodobne. Ale tak naprawdę jest”, przekonuje Macierewicz, w opinii którego nieprawdopodobieństwo nie jest żadną przeszkodą uniemożliwiającą Hołowni bycie agentem. Nie mam wątpliwości, że 100 proc. Macierewicza jest również w Macierewiczu, który niedawno ogłosił, że upadek rządu PiS grozi wybuchem trzeciej wojny światowej. Macierewicz straszący świat trzecią wojną to cały Macierewicz. Wstrząsające słowa Macierewicza uświadamiają nam, jakie znaczenie ma dla świata istnienie rządu PiS. Trudno się dziwić, że chcąc przyjść światu z pomocą, Duda z Morawieckim robią, co mogą, żeby PiS utrzymał władzę. Aby zapobiec trzeciej wojnie światowej, Morawiecki zapowiada, że zgodziłby się nawet na rząd PiS z premierem Kosiniakiem-Kamyszem na czele. Niestety, skupiona wokół Tuska opozycja w nieodpowiedzialny sposób upiera się, że będzie rządzić sama, spychając w ten sposób świat w otchłań katastrofy. Wszelkie namowy, żeby Tusk odpuścił światu, nie spotykają się jak dotąd ze zrozumieniem z jego strony. Macierewicz nie wyjaśnia, co konkretnie wywoła wybuch zapowiadanej przez niego trzeciej wojny światowej, ale rozumiem, że po wyborze Tuska na premiera wystarczy jakieś głupstwo. Np. internetowe wpisy sędzi Pawłowicz, które – mimo że jej zdaniem zupełnie nieagresywne – spotykają się z rosnącym hejtem m.in. „ze strony widzów TVN”. Nie chcę być złym prorokiem, ale boję się, że jeśli Pawłowicz swoich nieagresywnych wpisów nie zaprzestanie, odurzeni wyborczym zwycięstwem i wspierani przez Stany Zjednoczone widzowie TVN, których liczba – jak wiadomo – idzie w miliony, mogą nie wytrzymać i wywołać jakiś globalny konflikt. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 46 (3439), 8.11.2023 |