Jezus i medycyna

Wzmożenie religijne środowiska lekarskiego niepokoi pacjentki. Media poinformowały, że jedna z warszawianek wyraziła oburzenie faktem, że lekarz, do którego się udała, odmówił jej wypisania recepty na antykoncepcję hormonalną, tłumacząc, że „Jezus ma dla niej inny plan”. To spore zaskoczenie; Szymon Hołownia, lider Polski 2050, zapowiedział, że nie polityk i nie biskup będzie decydował o tym, czy kobieta ma mieć dziecko, jednak mało kto się spodziewał, że decyzję podejmie Jezus.

Ciekawe, ilu jest dziś w Polsce lekarzy mających wgląd w plany Jezusa i czy plany te dotyczą tylko aborcji, czy także przeszczepów i innych poważnych operacji. Być może wkrótce przeczytamy o serii zgonów spowodowanych tym, że lekarze będący w kontakcie z Jezusem odmówili zabiegów ratujących życie pacjentów, gdyż Jezus i tak miał wobec nich inne plany.

Wspomniana warszawianka nie skorzystała z przedstawionego przez lekarza boskiego planu. Niestety nie wiemy, dlaczego nie chciała mieć dziecka. Czyżby za mocno „dała w szyję”? A może to jedna z tych upadłych niewiast piętnowanych w homiliach przez wybitnego znawcę młodych kobiet abp. Jędraszewskiego? Polki unikające macierzyństwa hierarcha ten dzieli na takie, które „chcą być mężczyzną bis”, takie, które „chcą się dobrze bawić”, oraz takie, które padły ofiarą liberalnych mediów ośmieszających wielodzietne rodziny i przedstawiających posiadanie dzieci jako patologię społeczną.

Jędraszewski nie mówi wprost, że na posiadanie własnych planów Polki są za głupie, bo widocznie stara się być miły. Jednak uważa, że w sprawie prokreacji i związanego z nią obcowania płciowego powinny polegać na planach mężczyzn takich jak on lub Jezus. Radio Maryja wyemitowało audycję, z której jasno wynika, że obowiązkiem kobiety jest nieustanna gotowość do współżycia z mężem. W sytuacji gdy obie strony mają ochotę współżyć, takie współżycie to żadna sztuka; zdaniem uczestników audycji kobieta jako żona sprawdza się dopiero wtedy, gdy nie stawia oporu mężowi, który bierze ją siłą. A wszystko pod ścisłą kontrolą Ducha Świętego, ponieważ – jak zapewniają – „kiedy zamykamy drzwi sypialni, Duch Święty z niej nie wychodzi”.

Zgadzam się, że z uwagi na obecność Ducha Świętego kobieta powinna być w sypialni miła i nie odmawiać współżycia, na które nie ma ochoty. Zwłaszcza że lekkomyślną odmową może niezaspokojonego małżonka wyprowadzić z równowagi, a wtedy żaden Duch Święty jej nie obroni.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 11 (3405), 8.03-14.03.2023