Kandydat z przekazem na plecachSzef partii Razem Adrian Zandberg wykluczył przekazanie głosów swoich wyborców kandydatom startującym w drugiej turze, co wiele osób uznało za aroganckie i egoistyczne. Na szczęście nie wszyscy w partii są takimi egoistami; posłanka Paulina Matysiak, kierując się własnym rozumem oraz sercem, które ma po lewej stronie, nie wykluczyła przekazania swojego głosu kandydatowi PiS, doktorowi Nawrockiemu. Deklarację posłanki odebrano jako sygnał, że nie tylko serce, ale i rozum ma ona po lewej stronie. Ta deklaracja musiała zrobić wrażenie na Nawrockim, który chyba nie był świadom, jak bardzo to, co sobą reprezentuje, trafia w oczekiwania ideowych lewicowców, takich jak posłanka Matysiak. Zastrzega ona, że Nawrockiemu i Trzaskowskiemu będzie się jeszcze przyglądać, żeby zobaczyć, który jest lepszym gwarantem „pewnych spraw i pewnych tematów”, ale moim zdaniem nie jest to konieczne. Nawrocki już udowodnił, że lepiej od Trzaskowskiego wie, jak się pewne sprawy i tematy załatwia, zwłaszcza gdy dotyczą osób schorowanych i pozbawionych środków do życia, za to dysponujących własnym mieszkaniem. Kandydat ten pokazał, że mieszkalnictwo to jego konik, i może tym przekonał do siebie posłankę Matysiak. Nie wykluczam, że zaimponował jej również tym, że jest politykiem dobrze umięśnionym, chętnym do bicia się o polskie sprawy, dysponującym mocnym ciosem z lewej i z prawej, ale który też potrafi uderzyć z główki i z buta. Gościem, który w przeciwieństwie do Trzaskowskiego przed nikim nie ucieka, ale przeciwnie – razem z rozebranymi do pasa kolegami z ochotą ściga po lasach i polach tych, z którymi się nie zgadza, żeby im spuścić wpierdol „w szlachetnej męskiej rywalizacji” jeden na jednego, siedemdziesięciu na siedemdziesięciu, a gdy jest taka potrzeba – także siedemdziesięciu na jednego. Mnie dr Nawrocki dodatkowo imponuje tym, że w przeciwieństwie do swojego konkurenta nie unika zażywania na wizji różnych substancji i jest atrakcyjnie wytatuowany, dzięki czemu wszystko, co sobą reprezentuje, ma jasno wypisane na klacie i plecach. Czytam, że z przodu Karol Nawrocki kazał sobie wydziarać herb klubu piłkarskiego Chelsea, a z tyłu treści dotyczące klubu Lechia Gdańsk i jego dzielnych chuliganów, co wyraźnie sygnalizuje, w którą stronę pójdzie jego prezydentura. Rafał Trzaskowski bez przerwy mówi o przyszłości i o Polsce, co według mnie jest nieudolną próbą odwrócenia uwagi od faktu, że nie posiada żadnych tatuaży. To, niestety, rodzi podejrzenia, że w przeciwieństwie do Nawrockiego jest politykiem nie wiadomo kogo i co reprezentującym oraz niemającym nic ciekawego do wytatuowania. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 22 (3516), 28.5.2025 |