Kryzys flagowo-mieszkaniowy

Kampania prezydencka wkroczyła w decydującą fazę. W tej fazie jedną z ważnych aktywności kandydatów jest zdobycie jakiejś flagi. W długi weekend kandydat Braun przy pomocy jednego ze swoich zwolenników zdobył ukraińską flagę powiewającą na urzędzie miejskim w Białej Podlaskiej na znak solidarności z cierpiącymi Ukraińcami. Podczas debaty w Końskich kandydatka Biejat zabrała Rafałowi Trzaskowskiemu tęczową flagę, którą ten dostał od Karola Nawrockiego. Z kolei po debacie Trzaskowski zwycięsko przejął porzuconą przez Nawrockiego flagę biało-czerwoną, co jego sztab długo utrzymywał w ścisłej tajemnicy, żeby Nawrocki nie zorientował się, że już jej nie ma.

Obecnie Trzaskowski triumfalnie objeżdża z tą flagą Polskę, bo – jak twierdzi – „flagi się nie porzuca, flagę ma się zawsze ze sobą”. Najbardziej przegrany jest w tej sytuacji Nawrocki, który przed debatą w Końskich miał dwie flagi, a teraz nie ma żadnej. Jego sztab skarży się, że flaga, którą posiada Trzaskowski, została Nawrockiemu skradziona, w dodatku są dowody, że to nie była flaga Nawrockiego, bo jego „była bardziej pognieciona”. Ale sztabowcy Trzaskowskiego zapewniają, że dokładnie sprawdzili, czy to flaga Nawrockiego. „Okazało się, że jest to jeden do jednego ta flaga, choć PiS stara się teraz wmawiać co innego” – twierdzą.

Trudno się PiS-owi dziwić; jako prawdziwy Polak Nawrocki bez flagi wygląda nieciekawie. Mam nadzieję, że ruszy do kontrataku i jakoś to odkręci. Znając możliwości Nawrockiego, nie upieram się, żeby atakował Trzaskowskiego inteligentną i błyskotliwą ripostą, ale niech pokaże siłę i bezkompromisowość i np. pojawi się na kolejnej debacie z flagą Legii. Tylko niech po debacie Nawrocki nie zapomni tej flagi zabrać, bo jak ją zbezcześci, zostawiając na pulpicie, to boję się, że nie pomoże mu ani Śledziu, ani Wielki Bu, ani Donald Trump.

Doktora Nawrockiego czepiają się także o to, że ma dwa mieszkania, chociaż mówił, że ma jedno. Zarzut uważam za krzywdzący, w końcu pomylił się zaledwie o jedno mieszkanie. Nic dziwnego, jest doktorem historii, nie matematyki. Poza tym nie wiadomo, czy drugie nie należy do tego Batyra, który się pod Nawrockiego podszywa.

Według rzeczniczki jego sztabu Nawrocki mógł zostać źle zrozumiany, tzn. że gdy mówił, że ma jedno mieszkanie, chodziło mu o to, że ma dwa. Nie jest moją rolą bronić Nawrockiego, ale uważam, że trzeba mieć dużo złej woli, żeby w momencie, gdy kandydat ten stwierdza, że ma jedno mieszkanie, zrozumieć to w ten sposób, że nie ma dwóch, chociaż to, że może mieć dwa, jasno wynika z jego zapewnienia, że ma jedno.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 19 (3513), 7.5.2025