Kto może, niech przybywaZainicjowane przez Donalda Trumpa negocjacje w sprawie zakończenia agresji Rosji na Ukrainę przykuwają uwagę świata. W sprawie zakończenia agresji rządu Tuska na Trybunał Konstytucyjny żadne negocjacje się nie toczą, co skłoniło prezesa Święczkowskiego do przekazania władzom amerykańskim obszernego 100-stronicowego raportu na temat dramatycznej sytuacji placówki, którą kieruje. Święczkowski informuje Amerykanów o egzystencjalnym zagrożeniu, w obliczu którego stoi TK w związku „z bezprecedensowymi atakami ze strony polityków większości parlamentarnej oraz rządu”, mającymi podważyć niezależność sądownictwa w Polsce. Nie jest tajemnicą, że międzynarodowym ośrodkom, takim jak TSUE czy Komisja Europejska, silny TK z silnym Święczkowskim na czele jest nie na rękę, więc robią wszystko, żeby go osłabić. Dlatego Święczkowski przypomina Amerykanom, że ataki rządu i UE „nie mogą pozostać niezauważone”. Nie jest jasne, czego Święczkowski od Stanów Zjednoczonych oczekuje; miejmy nadzieję, że nie chodzi mu o siłowe przywrócenie przez Waszyngton niezależności sądownictwa w Polsce. Tak czy inaczej, piłka jest po stronie USA, które muszą zdecydować, czy chcą w milczeniu przyglądać się rzezi niezależnego sądownictwa dokonywanej na oczach świata przez rząd Tuska, czy podejmą w końcu jakąś interwencję. O tym, że Tusk nie zamierza rzezi zaprzestać, świadczy niedawny atak na siedzibę neo-KRS w wykonaniu przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości, który domagał się kluczy do pokojów byłych rzeczników dyscyplinarnych. „Uwaga, bandyci wtargnęli do KRS. Kto może, niech przybywa na miejsce!” – wezwał jak zawsze czujny Robert Bąkiewicz, który ma wprawdzie sądowy zakaz zbliżania się do przejść granicznych, ale na razie nie ma zakazu zbliżania się do innych miejsc. Bąkiewicz jest oskarżony o znieważanie funkcjonariuszy Straży Granicznej, którym zarzucił zdradę i obrażał ich pytaniami, czy w ogóle mają honor i ile go mają. Nie mam pojęcia, ile honoru powinni mieć funkcjonariusze na służbie, ale moim zdaniem najlepiej, żeby mieli mniej niż Bąkiewicz. Jego przypadek pokazuje, że za wysoki poziomu honoru w organizmie prowadzi do agresji, zaburzeń w postrzeganiu rzeczywistości i częściowej lub całkowitej utraty rozumu. Czytam, że tym razem siedzibę neo-KRS udało się obronić, a wysłany przez ministra Żurka napastnik musiał się wycofać. Ale kto wie, czy wykorzystując obojętność Stanów Zjednoczonych i zmęczenie będącego od miesięcy w stanie wojny z Niemcami Bąkiewicza, nie wróci i znowu nie zażąda kluczy? SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 35 (3529), 27.8.2025 |