Z życia sfer

Kto ukrywa lekarzy

Służba zdrowia jest tak osłabiona pandemią, i że dzieją się w niej rzeczy niepojęte. Np. minister zdrowia alarmuje o „pewnym niezrozumiałym ukrywaniu łóżek dla chorych na Covid-19”, na skutek czego te łóżka są rzekomo niedostępne, podczas gdy „faktycznie są dostępne, ale niekoniecznie dyrektor czy kierujący jednostką chce tego pacjenta przyjmować”.

Informacje rządu o ukrywaniu w środku pandemii łóżek przez lekarzy i dyrektorów szpitali rodzą niesmak i oburzenie. Nie mam pojęcia, do czego te łóżka są im potrzebne; może handlują nimi na czarnym rynku albo sprzedają za granicę? W dodatku nie ma żadnej pewności, że jak już ukryją wszystkie wolne łóżka, nie zaczną chować przed chorymi respiratorów i pozostałego sprzętu. Tlen niezbędny do pracy respiratorów już gdzieś ukryli, bo go brakuje; tylko patrzeć, jak zacznie brakować kombinezonów i przyłbic.

Lekarze upierają się, że żadnych wolnych łóżek nie ma, ale ja się pytam: jak nie ma, jak rząd mówi, że są? Przecież jakby ich nie było, premier nie wydawałby wojsku polecenia, żeby je znaleźć. Oczywiście lekarze i dyrektorzy szpitali to ludzie inteligentni – mogli łóżka pochować tak, że nawet wojsko ich nie znajdzie, mogli nawet na wolnych łóżkach kogoś specjalnie położyć, żeby pokazać, że są zajęte. Miejmy nadzieję, że skierowane do szpitali oddziały zbiorą informacje o prawdziwej liczbie wolnych łóżek. Szef MON Mariusz Błaszczak raportuje, że większość placówek korzysta już z pomocy wojska. „Niestety z powodów politycznych niektóre odmawiają” – oburza się. I przestrzega: „Opamiętajcie się, tu chodzi o ludzkie życie, a nie o politykę”, dając do zrozumienia, że na uprawianie w szpitalach polityki kosztem zdrowia i życia pacjentów zgody wojska nie będzie.

Nie mam wątpliwości, że żołnierze łóżka odnajdą i dokładnie policzą. Wątpię jednak, czy po wykonaniu tego zadania będą mogli wrócić do koszar, bo trzeba także policzyć lekarzy, pielęgniarki i pozostały personel medyczny. Ludzi tych dotkliwie brakuje, z czego można wyciągnąć wniosek, że również zostali ukryci i nie są pacjentom udostępniani. Posłanka PiS Joanna Lichocka ujawniła, że wielu lekarzy przebywa aktualnie w Niemczech i zażądała od Niemiec ich zwrotu. Medycy mówią, ze pracują w Niemczech, bo zaoferowano im tam lepsze warunki i wyższe wynagrodzenie, co moim zdaniem jest tłumaczeniem oburzającym. W końcu Lichocka też zarabiałaby lepiej, gdyby zdecydowała się być posłanką niemiecką, jednak – nie bacząc na ogromne straty finansowe i wizerunkowe – pozostaje posłanką polską, za co należą jej się słowa najwyższego uznania. Plus oczywiście jakaś premia.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 47 (3288), 18.11–24.11.2020