Z życia sferŁad nie po polskuW pierwszej chwili można by pomyśleć, że widocznie inni szatani tam byli czynni i ktoś podsunął prezesowi nowych elit tekst do podpisania, a on go podpisal, nie czytając. Ale przecież prezes to nie prezydent (też przedstawiciel nowej elity), który podpisuje, co mu dadzą, i idzie popływać na skuterze wodnym. Więc tak wydarzyć się nie mogło. Jak prezes coś podpisuje, to wie, co i po co to robi. Tym razem, występując w dwóch osobach - jako Prezes PiS i Wicepremier (koniecznie dużą literą!) - podpisał się na partyjnej ulotce, która trafiła do skrzynek pocztowych szarych obywateli, by ich przekonać do programu Polski Ład. Cóż takiego podpisal pan prezes (bo przecież nie napisał, od tego są ludzie przygotowujący takie ulotki), że nas to rozbawiło, ale i zbulwersowało, choć niejedno już słyszeliśmy z ust tego konesera poezji? Autor ulotki, świadom zasad tworzenia propagandowych przekazów, postanowił uchronić odbiorcę przed nadmiernym wysiłkiem intelektualnym, być maksymalnie zwięzły (a przy tym należycie pompatyczny) - i streścił cały program PiS w pięciu zdaniach: - Polski Ład jest oparty o polskie wartości. Prowadziliśmy zawsze naszą politykę w oparciu o nie. Polska oparta o tradycje, solidarność, Polska sprawiedliwa, równych szans - nieważne, kto gdzie się urodził. To był nasz cel. To jest cel Polski. Przy takim natężeniu deklarowanej „polskości” wypadałoby jednak znać język polski, bo co jak co, ale z pewnością należy on do polskich wartości. Jak to mówią, „polska język - trudna język”, ma swoje dziwaczne wymagania. Na przykład wyrażenie „opierać się o” (pojawiające się tu dwukrotnie) służy wyłącznie do opisu fizycznej relacji między obiektami, do opisu relacji metaforycznych używamy zwrotu „opierać się na”. „Polskie wartości” to nie mur, o który można się oprzeć, choć piarowcy PiS właśnie tak chcieliby je wykorzystać - jako mur (jednak metaforyczny) oddzielający nas od coraz bardziej zgniłego Zachodu. Pisząc o opieraniu się „o wartości” autor mimochodem przyznaje, że traktuje je li tylko jako podpórkę. Kłopot z tym krótkim przesłaniem nie polega jedynie na jego żałosnej niepoprawności językowej i natrętnej powtarzalności, lecz także na ignorowaniu realiów. Premier Morawiecki (nowa elita) może pleść, że „praca jest wartością polską”, ale na podstawie doświadczeń z kilku lat trzeba by uznać, do polskich wartości, wedle których „prowadziliśmy zawsze naszą politykę”, należą także: szczucie jednych ludzi na drugich, publiczne kłamstwa przedstawicieli władzy i sporo innych antywartości, z wprawą kultywowanych przez niemiłościwie nam rządzących. Człowiek, który mówił o imigrantach przenoszących pasożyty i choroby, tu zapewnia, „nieważne, kto gdzie się urodził”. Kluczowe są jednak ostatnie dwa zdania: „TO BYŁ nasz cel. TO JEST cel Polski”. Inaczej mówiąc takie były NASZE partyjne deklaracje, a teraz Polska to MY. My wskazujemy, które wartości są polskie i kto je reprezentuje właściwie, a kto nie jest dość polskim Polakiem. Na ulotce obok tych pięciu zdań umieszczono zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego ze sceptyczno-ironicznym wyrazem twarzy, jakby mówił: „I znów dacie się nam nabrać”. Damy się? REDAKTOR ZASTĘPCZY JK © POLITYKA nr 33 (3325) 11.08-17.08.2021 |