Mizerski na bisLudzie mokrej robotyW czasach gdy służby podległe ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu kompromitują się na każdym kroku doniesienie mediów o tym, że te służby zdobyły jakąś informację, brzmi sensacyjnie. Z „Gazety Wyborczej” dowiaduję się, że chodzi o informację dotyczącą planów zlecenia zamachu na sędzię Hencel-Święczkowską, żonę szefa Prokuratury Krajowej Bogdana Święczkowskiego. Zamach miał zaplanować jeden ze śląskich przestępców. W sprawie wszczęto energiczne śledztwo, w wyniku którego prokuratorzy nie znaleźli dowodów dostatecznie potwierdzających, że do zamachu miało dojść. Postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. Nie wiem, czy słusznie; brak dostatecznych dowodów może świadczyć o tym, że zamachowiec po prostu dobrze się maskował. Może dla zmylenia udawał, że żadnego zamachu nie planuje. Uważam, że w tej sytuacji zdobycie dowodów niedostatecznych i tak jest wielkim sukcesem służb i prokuratury. Zawsze lepiej mieć niedostateczne dowody, że zamach na żonę prokuratora Święczkowskiego był planowany, niż nie mieć na to żadnych dowodów. Ostrożności zamachowca się nie dziwię; z doniesień mediów musi wiedzieć, że los zamachowców takich jak on jest marny. Gangsterzy, którzy mieli rzekomo zaplanować zamach na prokuratora Święczkowskiego, męża sędzi mającej być ofiarą tego zamachowca, już siedzą w areszcie. Podobnie jak osoba planująca krwawy zamach na ministra Zbigniewa Ziobrę. Ziobro miał zginąć od bomby, trucizny albo od pierwiastka radioaktywnego, ale na szczęście dla niego zleceniodawca nie zdołał się dogadać z przyszłymi wykonawcami co do warunków kontraktu. Dokonać zamachu na prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest szalenie trudno ze względu na dużą liczbę policjantów oraz patroli w oznakowanych i nieoznakowanych radiowozach, krążących przez całą dobę wokół jego domu. Może dlatego jego wrogowie zaplanowali nakręcenie filmu dokumentalnego o opozycyjnej działalności prezesa PiS w czasach PRL. Film miał ośmieszyć prezesa w oczach społeczeństwa i w ten sposób zaszkodzić mu bardziej niż jakikolwiek zamach. Wszyscy mamy świadomość, że nakręcenie filmu o opozycyjnej działalności Jarosława Kaczyńskiego to zadanie niewykonalne, ale kto wie, do czego zdolni są pewni ludzie za pieniądze. Służby i minister Kamiński w tej sprawie przysnęły, szczęśliwie Kaczyński sam dowiedział się z mediów o grożącym mu niebezpieczeństwie i w ostatniej chwili udaremnił zamach. Wykonawczynią miała być zatrudniona w TVP Ewa Świecińska, której filmowe dokonania wskazują na to, ze za odpowiednie honorarium podejmie się każdego zadania (w przeszłości była m.in. drugą reżyserką filmu „Smoleńsk”). Podejrzana do wszystkiego się przyznała, ale wciąż trwają poszukiwania osoby, która zleciła jej tę mokrą robotę. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 26 (3318), 23.06-29.06.2021 |