Mizerski na bisMroczny husarzMyślenie ma przyszłość – w mediach czytam o wprowadzeniu na rynek „piekarnika, który myśli za ciebie”. To duże ułatwienie dla użytkowników, którym myślenie sprawia trudność. Chociaż niektórym osobom myślący piekarnik i tak nie dorówna; żaden piekarnik nie wymyśliłby np. tego, co wypisuje na Twitterze Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału pani Przyłębskiej. A gdyby wymyślił, zaraz spaliłby się ze wstydu i przestał działać, tymczasem sędzia Pawłowicz działa nadal, podkreślając w ten sposób swoją wyższość nad piekarnikiem. Przychodzi mi również na myśl prezenter TVP Jarosław Jakimowicz, którego opinie są na tym samym poziomie, co opinie Pawłowicz. Chcąc ten poziom trochę podwyższyć, Jakimowicz wszedł 3 maja na krzesło w centrum Warszawy i w porywie patriotyzmu zerwał tęczową flagę, wyjaśniając, że „jest oburzony jako Polak”, że „szmata” wisi nad flagą biało-czerwoną. Dobrze, że Jakimowicz podkreśla swoją polskość, gdy tylko może, ale zamiast się oburzać, powinien trochę pomyśleć. Np. o wszystkich Polakach oburzonych tym, że ktoś taki jak Jakimowicz też jest Polakiem. To może ich upokarzać, dlatego słysząc, co Jakimowicz wygaduje, na pewno mają ochotę wejść na krzesło i dać swojemu oburzeniu wyraz. Ale się opanowują, dlatego Jakimowicz też powinien. Prezenter przyznaje, że opanowywał się przez dwa dni, cierpliwie dzwoniąc i żądając od służb mundurowych ściągnięcia flagi, ale spotkawszy się ze znieczulicą, udał się do najbliższej knajpy po krzesło i sam ściągnął „to gówno”. Hinduski właściciel lokalu skarży się, że na skutek pożyczenia krzesła Jakimowiczowi jego biznes ucierpiał wizerunkowo, ale moim zdaniem powinien się cieszyć, że sam przy okazji nie ucierpiał, bo wiadomo, na co w kontakcie z osobą niepolskiego pochodzenia stać ogarniętego świętym oburzeniem patriotę z krzesłem w ręku. Jakimowicz nie darował tęczowej fladze, dlatego nikt nie oczekiwał, że daruje Ukraińcom, którym Polska okazała serce, dała schronienie, pesel i maksymalną liczbę punktów w konkursie Eurowizji, a w rewanżu dostała od ukraińskiego jury 0 punktów. Oburzony taką niewdzięcznością prezenter na antenie TVP natychmiast zasugerował polskim kontrolerom biletów działania odwetowe wobec ukraińskich uchodźców poruszających się tramwajami i autobusami. „Czy po tym, jak dostaliśmy od Ukrainy zero punktów za nasz występ, a my im daliśmy 12, będą bardziej ich karać, czy mniej?” – pytał. Miejmy nadzieję, że bardziej. Chociaż boję się, że na doświadczone wojną ukraińskie kobiety i ich dzieci może to nie wystarczyć i trzeba będzie im jeszcze zabrać prawo do 500 plus, bezpłatną opiekę lekarską oraz parę innych przywilejów, które otrzymały od przyjaznej im Polski nie po to, żeby nasi narodowi piosenkarze byli przez ich jury obrażani w telewizji. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 22 (3365), 25.05-31.05.2022 |