Niebywałe jeżdżenie i głoszenie

Uwaga kierowcy! Idą wprawdzie wakacje, ale na drogach, zwłaszcza lokalnych, należy się spodziewać wzmożonego ruchu. Prezes Kaczyński ogłosił „mobilizację PiS i całej Zjednoczonej Prawicy. Ale to nie jest hasło, to jest objazd kraju – stara, wypróbowana metoda” – wyjaśnił na konwencji swojej partii. Dobrym pomysłem na mały biznes byłoby więc teraz przygotowanie nalepek na samochody wzorem tych ostrzegających o motocyklach: „Rozglądaj się, pisowcy są wszędzie!”. Inną ważną dla pozostałych kierowców informacją jest, że jeżdżący po całym kraju pisowcy nie będą wykonywali manewrów cofania, bo wezwanie prezesa do polityków PiS było jasne i jednoznaczne: „Naprzód, naprzód, do zwycięstwa!”. Potwierdza to ważny polityk PiS, mówiąc, że teraz kierunek jest jeden: „Mamy jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć po kraju”.

Prawdopodobnie jednak będą się też czasem zatrzymywać. I to także może być źródłem pewnych niebezpieczeństw. W następstwie zatrzymania się może dochodzić do zgromadzeń, bo – okazuje się – celem jeżdżenia ma być nie tylko sam objazd kraju i zwycięstwo, lecz także rozpowszechnianie przygotowanej przez prezesa „opowieści”: „Ruszymy w tę drogę z tą opowieścią, którą tutaj starałem się państwu przedstawić”. Czyli sam nie był do końca przekonany, że udało mu się ją przedstawić, ale się starał. Ważnymi elementami składowymi tej opowieści są liczby (można podać różne, jak to w totolotku), zdania zawsze prawdziwe, bo nieweryfikowalne, typu: „Nigdy żaden rząd nie uczynił tyle dla Polski” oraz zapewnienia: „Inflację opanujemy i, mam nadzieję, że nie będzie to termin jakiś bardzo odległy”. Ależ skąd, inflacja to termin bliski teraz każdemu. W sumie niebywała opowieść.

Pożytek z tego jeżdżenia będzie przynajmniej taki, że podczas niezbędnego tankowania nieuchronnie się dowiedzą, ile kosztuje paliwo, co może wywołać szok, że aż tyle partia będzie musiała im oddać, bo przecież nie będą jeździli za własne. Pociechą będzie, że dadzą jako patriotyczna partia zarobić Orlenowi i w ten sposób pieniądze z państwowych subwencji na partię będą subwencjonowały państwową spółkę, czyli wszystko zostanie w rodzinie, bo – jak wiadomo – Polacy to jedna wielka rodzina. Dla wygody jeżdżących, jeżdżących i jeżdżących zwracamy jedynie uwagę, żeby dobrze dobierali miejsca postoju.

Na przykład poseł Michał Cieślak, jeszcze zanim prezes wezwał do jeżdżenia, zajechał na pocztę, gdzie od naczelniczki dowiedział się, ile kosztuje benzyna, i tak go to zdenerwowało, że na ręce jej przełożonego wniósł o jej łagodne potraktowanie, a najlepiej zwolnienie. Niestety, na tyle popsuło to opowieść o pisowcu spotykającym się z ludem, że poseł został zwolniony z ministerialnej posady, choć już nie z posady wiceprzewodniczącego kilkuosobowej Partii Republikańskiej, bo jej szef Adam Bielan wie, że nie ma nic złego w donosach i zdradach w świecie polityki. Ale to już inna opowieść.

REDAKTOR ZASTĘPCZY JK

© POLITYKA nr 25 (3368), 15.06-22.06.2022