Pierwsze ofiary drożyzny

Na prawicy zastanawiają się, o co chodzi Tuskowi, który zabrał się do torturowania uwięzionych przedstawicieli opozycji.

Trochę światła na tę mroczną sprawę rzucił Jarosław Kaczyński; nie ma on wątpliwości, że chodzi o pacyfikację społeczeństwa i „odwrócenie uwagi od narastających dolegliwości zwykłego codziennego życia, przede wszystkim drożyzny”.

Powiem jasno: odwracanie torturami uwagi od drożyzny uważam za bestialstwo i działanie kompletnie nieskuteczne. Polacy nie są głupi i doskonale wyczuwają, kiedy rząd kogoś torturuje, żeby odwrócić ich uwagę. W efekcie zamiast rozmawiać o torturach, Polacy w sklepach i na bazarach na złość rządowi i tak rozmawiają o rosnących cenach. Obawiam się, że im intensywniej rząd Tuska będzie pacyfikował i torturował, tym więcej Polaków w ogóle nie będzie zwracało na to uwagi.

PiS i prawicowe media alarmują, że nieludzkimi torturami objęto już trzy osoby, co pokazuje, że Tusk nie żartuje. Jedna z byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości przyznała, że w areszcie nie mogła korzystać z czystych ubrań, druga narzekała na brak dostępu do praktyk religijnych, z kolei księdzu Olszewskiemu utrudniano korzystanie z toalety. Jak widać, funkcjonariusze służby więziennej swoją pomysłowością na głowę biją sadystycznych strażników z amerykańskiej bazy Guantanamo.

Byłemu wiceministrowi Romanowskiemu cudem udało się uniknąć tortur, chociaż – jak twierdzi – już podczas zatrzymania został rozebrany do naga, co prokuratorzy uzasadniali „podejmowanymi czynnościami”. Na szczęście dla Romanowskiego niektórych najbardziej drastycznych czynności prokuratorzy nie zdecydowali się wobec niego podjąć, uznając widocznie, że te i tak go nie złamią.

Zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim, że w przypadku księdza Olszewskiego szczególnie bolesną torturą, zupełnie nie do przyjęcia w cywilizowanym chrześcijańskim świecie, jest postawienie mu 10 zarzutów w związku z wykorzystywaniem pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Zdaniem prezesa PiS prokuratura zrobiła to całkiem świadomie, wiedząc, jak zaboli to tego księdza. Równie skandaliczne jest znęcanie się nad aresztowanymi urzędniczkami poprzez stawianie im starannie udokumentowanych zarzutów związanych z wypłatą 66 mln zł fundacji księdza Olszewskiego. Świadczy to, niestety, o kompletnym braku ludzkich uczuć u prokuratorów; jestem ciekaw, jak by się czuli, gdyby to ich ktoś aresztował i postawił im kilkanaście starannie udokumentowanych zarzutów.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 31 (3474), 24.07.2024