Mizerski na bisPo czym poznać nie-Ukraińca„Ciapaki przyjechały, a miały być kobiety z dziećmi” - zakomunikowali reporterowi OKO.press kibole z Przemyśla, opowiadając o przybywających z Ukrainy obywatelach Indii, Ghany czy Nigerii, z którymi zamierzają „zrobić porządek”. Do robienia porządków i ogarnięcia się wzywa także ojciec Tadeusz Rydzyk. Kapłana tego cieszy skłonność Polaków do współczucia ofiarom wojny, ale apeluje, żeby go lekkomyślnie nie okazywali każdemu. Bóg nie po to dał Polakom wielkie serca, powiada, żeby ich nadużywali. Rydzyk przestrzega, że serca, które tak chętnie otwierają się na Ukraińców, mogą zostać wykorzystane przez napływające do Polski osoby, które Ukraińców udają. W Radiu Maryja zaapelował, żeby Polacy dla własnego dobra z okazywaniem serca Ukraińcom przyhamowali, zanim dojdzie do nieszczęścia. „My musimy pilnować swoich emocji, więcej używać rozumu” - pouczył. Zachować wstrzemięźliwość w okazywaniu serca osobom znajdującym się w tragicznym położeniu z powodu wojny oczywiście nie jest łatwo. Patrząc w telewizji na bombardowane ukraińskie miasta, na płaczące kobiety i dzieci wyczerpane wielodniową wędrówką do polskiej granicy, chciałoby się im choć trochę pomóc. Ale rozum, którym kieruje się o. Rydzyk, podpowiada mu, że to błąd. Dyrektor Radia Maryja ostrzega: osoby podszywające się pod Ukraińców tylko czekają, aż Polaków rozum opuści i otworzą przed nimi swoje chrześcijańskie serca. Niezdolność do powstrzymania współczucia i odruchu niesienia pomocy uciekinierom wojennym może mieć nieobliczalne skutki. „Obawiam się, żeby razem z tymi uciekinierami wojennymi nie przybyli ci, którzy nie powinni być w Polsce” - wyznaje dyr. Rydzyk, mając na myśli osoby, które niedawno próbowały napłynąć do Polski z Białorusi, ale wojsko i straż graniczna nas przed nimi obroniły. Jego zdaniem ludzie ci przybyli z Azji i Afryki po to, żeby służyć Unii Europejskiej do destabilizowania Polski. „Putinowi też pewno na tym bardzo zależy” - ostrzega. Żeby dzikusów nie wpuścić (a tym, którzy już się przedarli, wybić z kędzierzawych łbów pomysł przebywania w Polsce), trzeba umieć odróżnić ich od prawdziwych Ukraińców. Na szczęście nie jest to trudne, bo nie-Ukraińca łatwo poznać po kolorze skóry. Jak zapewnia urodzony w Rosji wokalista i antyszczepionkowiec Ivan Komarenko, „wśród mieszkańców Ukrainy nigdy nie było ciemnoskórych”. Jestem przekonany, że dzięki tej informacji wspierający Ukraińców Polacy, mający tyle rozumu co Tadeusz Rydzyk, na pewno bez trudu zorientują się, że błagające ich o pomoc osoby czarne, żółte lub śniade nie są żadnymi Ukraińcami i po obezwładnieniu odstawią ich na najbliższy posterunek policji. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 11 (3354), 9.03-15.03.2022 |