Polski Ład dla opornych

Zobaczcie jakie to wszystko proste i zrozumiałe jest - tekst nie mój:

Wiele osób, wiedząc, że dobry zawsze byłem z matematyki i z podatków, pyta się mnie jak teraz mają policzyć ile odprowadzić podatku. Nie chce mi się cały czas powtarzać tego samego, więc napiszę.

Obecny system wprowadzony w Polskim Ładzie, jest dziecinnie prosty. To co przeczytacie poniżej to można nazwać "Polski Ład dla opornych".

Jeśli zarabiasz do 3 185 zł brutto, nie płacisz podatku, poza 9% składką na służbę zdrowia. Czyli de facto zapłacisz 9% podatku. I jesteś w gronie tych osób, którym obecnie wszyscy zazdroszczą, bo każdy chciałby teraz zarabiać brutto maksymalnie 3 185 zł. Nie proś więc pracodawcy o podwyżkę, bo tylko sobie skomplikujesz życie.

Ale tu uwaga. Składka zdrowotna miesięcznie nie może być niższa, niż 270 zł. Jeśli więc zarabiasz 1000 zł brutto, to zapłacisz aż 27% podatku, czyli więcej, niż klasa średnia. Nie wiem co napisać tym, którzy zarabiają 270 zł miesięcznie (a to większość społeczeństwa). Cóż... będziecie za to mogli się leczyć za darmo.

Jeśli zarabiasz w przedziale 3 186 - 5 700 jesteś nadal do przodu, ale ludzie mniej Ci już będą zazdrościć, bo wchodzisz w próg podatkowy 9+17, czyli 26%. (tak w uproszczeniu, bo faktycznie wpierw potrącą Ci 9%, a od tego, co zostanie jeszcze 17%, ... albo na odwrót - tego jeszcze nie rozumiem). Oczywiście tylko od tego, co zarobiłeś ponad 30 tys.. Ale też, żeby do przychodu 30 000 płacić tylko 9% powinieneś złożyć u pracodawcy PIT-2, bo jak tego nie zrobisz, policzą Ci podatek 26% już od kwoty 8 001,49 jaką zarobiłeś w sumie w 2022. Gorzej od Ciebie mają ci. którzy zarabiają w przedziale 5 701 - 11 141 zł brutto. Oni nazywani są pogardliwie klasą średnią i mogą starać się o ulgę, którą łatwo się wylicza stosując wzór

(A × 6,68% - 380,50 zł) : 0,17,
dla A wynoszącego co najmniej 5 701 zł i nieprzekraczającego kwoty 8 549 zł,   lub
(A × (-7,35%) + 819,08 zł) : 0,17,
dla A wyższego od 8 549 zł i nieprzekraczającego kwoty 11 141 zł.

Kurwa, nie mów, że tego nie rozumiesz. Jesteś klasą średnią, a to zobowiązuje.

Uwaga: masz przerąbane jesli zarabiasz nieco poniżej 5 701. Jesli weźmiesz ulgę dla klasy średniej, a nie dorobisz choćby złotówki do rocznej kwoty 68 412 zl, to będziesz musiał ulgę zwracać. Leć więc do szefa po podwyżkę.

Przejebane masz za to, jeśli zarabiasz miesięcznie blisko 11 141 zł. Wtedy jak pracodawca zaproponuje Ci podwyżkę, to najlepiej go zwyzywaj od debili. Lepiej żeby Cię wywalili, niż żebyś miał wpierw dostać ulgę dla klasy średniej, a potem przekroczył próg choćby o grosz. Ale uwaga - zwolnij się dopiero gdy rocznie zarobisz już 68 412 zł.

Jeśli zarabiasz miesięcznie ponad 11 141 to masz już totalnie przejebane. Nie dość, że rząd nazywa Cię burżujem i złodziejem ("wykształciucha" uznaj za pieszczotę), to jeszcze nie masz żadnych ulg i zapłacisz 9+32, czyli 41% podatku (wpierw 9%, a od tego co zostanie jeszcze 32% lub na odwrót, ale tylko od tego co przekracza 120 tys. - to chyba jasne ). W zasadzie, jeśli nie chcesz utrzymywać tych co żyją z zasiłków, powinieneś wypierdalać z kraju, bo nie będzie opłacało Ci się pracować. Ale masz jeszcze inne wyjście. Najprostsze. Pracuj na czarno. Niech pracodawca płaci Ci pod stołem. Tak często było w PRL i komu to przeszkadzało?

Możesz jeszcze w ogóle rzucić pracę i żyć z zasiłku. Wtedy wejdziesz do grona tych, co płacą tylko 9% lub... więcej (patrz składka zdrowotna). Generalnie pracuj tak, by zarabiać maks. 3 186 zł brutto. Wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Może poza Trzaskowskim.

Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne z Twoimi podatkami w Nowym Ładzie.

Za tydzień wyjaśnię co zrobić, gdy masz dochody z kilku źródeł, w tym pracujesz na etacie, masz umowy zlecenia i prowadzisz jeszcze firmę. Jeden mój znajomy tak ma i po moich poradach odstąpił od wieszania się, choć i tak wyrwał sobie wszystkie włosy z głowy.

Autor nieznany