Poseł obcej cywilizacjiPolskę łączy ze Stanami Zjednoczonymi wiele, m.in. to, że oba kraje są terenem działania obcych obiektów. Obiekty, które naruszyły przestrzeń Stanów, są jeszcze nie do końca zidentyfikowane; te działające w naszej przestrzeni poseł Janusz Kowalski z Solidarnej Polski już dawno zidentyfikował jako wiatraki. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i poseł Kowalski alarmują, że wspomniane obce obiekty zagrażają ich bezpieczeństwu. Te zagrażające Stanom mają kształt cylindryczny, te będące zagrożeniem dla Kowalskiego są podłużne i zaopatrzone w potężne śmigło. Obiekty widziane nad Stanami unoszą się w powietrzu, chociaż nie posiadają śmigła; z kolei obiekty prześladujące Kowalskiego mimo posiadania śmigła cały czas stoją w miejscu. Zdaniem Kowalskiego i jego kolegów z Solidarnej Polski jest to zachowanie sprzeczne z naturą i dla tej natury groźne, podobnie jak homoseksualizm, genderyzm i związki partnerskie. Amerykanie nie wykluczają, że obiekty na ich niebie mogły przybyć z nieznanej cywilizacji pozaziemskiej. Kowalski uważa, że nieprzyjazne mu wiatraki zostały do Polski wysłane przez znaną mu ziemską cywilizację Zachodu, która ideę wiatraków wymyśliła i obecnie ją rozpowszechnia. Kowalski pragnie ratować Polskę przed inwazją tej obcej cywilizacji, dlatego ostro przeciwstawia się jej w Sejmie i w internecie. W szczególności nie chce od niej milionów na KPO, gdyż obawia się, że mogłyby posłużyć do budowy kolejnych wiatraków oraz innych obiektów wymierzonych w polskie ptaki, nietoperze, mózgi i narodową cywilizację opartą na węglu, tradycyjnych wartościach i tradycyjnych rządach Zjednoczonej Prawicy. W opinii Kowalskiego fakt, że wiatraki prowadzą do katastrofy, jest bezsporny. Że potężne śmigła wiatraków mieszają Kowalskiemu w głowie, widać choćby po tym, jak się zachowuje i co opowiada w Sejmie. Obserwując nienaturalnie pobudzonego Kowalskiego, nie mam wątpliwości, że szkody wyrządzone mu przez wiatraki znacznie przewyższają szkody, jakie te urządzenia wyrządzają ptakom, nietoperzom czy osobom zamieszkującym w ich sąsiedztwie. Dlatego nie dziwię się posłowi Kowalskiemu, że chce, aby wiatraki trzymały się od niego z daleka. Proponowane przez PiS 700 m to według mnie stanowczo za mało; jestem za tym, żeby ustawowo zabronić wiatrakom zbliżania się do Kowalskiego na jakąkolwiek odległość, a gdyby to on zaczął się zbliżać do nich, zabronić im rzucania na niego cienia. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 9 (3403), 22.02-28.02.2023 |