Mizerski na bisRząd przezwycięża słowiańskie słabościJarosław Kaczyński stracił do Niemiec cierpliwość i trudno mu się dziwić, bo gdziekolwiek spojrzy, widzi agresywne dążenia Niemiec do osłabienia Polski. Zapewnia, że chodzi nie tylko o mroczne lata 1939–45, ale także o sprawy świeże, takie jak zainstalowanie w Polsce niemieckiej agentury z Donaldem Tuskiem na czele, zmuszanie Polaków do wyjazdów na roboty przy zbieraniu niemieckich szparagów czy bulwersująca próba usunięcia polskich europosłów z niemieckiego wagonu I klasy po skardze jednego z pasażerów. Po ostatnich wypowiedziach prezesa pętla wokół dążących do panowania nad Polską i światem Niemiec zaciska się. Wysokość reparacji wojennych, narzuconych Niemcom przez posła Mularczyka, z dnia na dzień rośnie; z wyliczeń MSZ wynika, że razem z karnymi odsetkami kwota jest już tak duża, że jej spłaty nie doczekamy nie tylko my i nasze dzieci, ale także dzieci naszych dzieci, ich wnuki, prawnuki, praprawnuki oraz prawnuki tych praprawnuków. Są zresztą obawy, że na skutek wygórowanych żądań finansowych Mularczyka urodzenia się prawnuków naszych praprawnuków Niemcy mogą nie doczekać, dlatego są sugestie, żeby Mularczyk się opamiętał i trochę im odpuścił. Nie wiem, czy polityk ten posłucha, bo sprawia wrażenie zaciętego i skłonnego rozliczyć Niemców co do biliona. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, który podczas swojego objazdowego show nie pozostawia Niemcom złudzeń i wzywa je do natychmiastowego porzucenia agresywnych dążeń do posiadania światowego znaczenia. Jego zdaniem bycie mocarstwem o światowym znaczeniu „przekracza możliwości Niemiec”, dlatego lepiej, żeby Niemcy się nie wygłupiały i przyjęły to do wiadomości, co będzie „z korzyścią dla nich i dla nas wszystkich”. Niestety, wygląda na to, że Niemcy w dalszym ciągu nic nie rozumieją, dlatego nasilają swoją aktywność, a jednym z ich celów jest Ukraina. Michał Dworczyk, były szef Kancelarii Premiera, ostrzegł, że Niemcy na potęgę wysyłają tam swoje think tanki. „Jeśli porównamy liczbę think tanków niemieckich z polskimi organizacjami, to jest przepaść”, zauważa. Aktywność niemieckich think tanków w pobliżu polskich granic musi niepokoić, ale miejmy nadzieję, że nasze służby śledzą ich ruchy. Dworczyk jest za tym, żeby na pomoc Ukrainie wysłać nasze think tanki, chociaż nie bardzo wierzy w sukces takiej operacji, bo uważa, że „naszą słabością jako Słowian” jest brak konsekwencji i szybkie zniechęcanie się. Na szczęście są wyjątki, bo np. rząd PiS w relacjach z kierowaną przez Niemcy Unią żadnych słowiańskich słabości nie zdradza – nie zniechęca się i od miesięcy konsekwentnie odmawia przyjęcia od Unii miliardów euro z KPO oraz zapowiada, że z taką samą konsekwencją będzie odmawiał ich wzięcia w kolejnych miesiącach. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 42 (3385), 12.10-18.10.2022 |