Z życia sferSąd bierze się do dziełaRedemptorysta ojciec dyr. Tadeusz Rydzyk publicznie apeluje o pomoc, ponieważ siły zła chcą go zniszczyć. Siły te oskarżają w sądzie jego fundację Lux Veritatis o nieudzielenie informacji na temat wydatkowania otrzymanych od rządu środków. Brutalne naciski na to, żeby o. Rydzyk ujawnił, na co wydał państwowe pieniądze, o. Rydzyk uważa za niedopuszczalne mieszanie się w jego dzieła, których nie tworzy, jak wiadomo, dla siebie. Z kolejnych apeli duchownego bije coraz większy dramatyzm i niezrozumienie tego, dlaczego został podany do sądu. Z tym że spod tego niezrozumienia wyłania się niestety zrozumienie, że wszystko jest ukartowane i „zorganizowane międzynarodowo”. Na pytanie, o co w całej sprawie chodzi, redemptorysta mówi jasno: „Może to jest zapowiedź końca Polski?” Może tak. W każdym razie uważam, że próba skontrolowania wydatków jego fundacji to ze strony ludzi chcących wykończyć Polskę lekka przesada. Jak widać, z nienawiści do Polski nie cofną się przed niczym. Dlatego jako Polak liczę na to, że fundacja Rydzyka nie da się skontrolować i w dalszym ciągu będzie ukrywać swoje finanse, aby uchronić Polskę od najgorszego. Jestem przekonany, że Polska nigdy tego o. Rydzykowi nie zapomni. W przeszłości kapłan ten nie raz pokazał, że nikt nie będzie go kontrolował. Dziś o Rydzyka i jego dzieł nie kontroluje ani kierownictwo zakonu redemptorystów, ani Jarosław Kaczyński. Niewykluczone, że kontrolę nad nim utracił również Watykan. Mówi się, że dzieła tego duchownego wymknęły się nawet spod kontroli Boga i Matki Boskiej, chociaż tak, jak wynika z publicznych zapewnień Rydzyka, wspiera go i jest z nim w stałym roboczym kontakcie. Ustalenia kilku znanych dziennikarzy śledczych wskazują na to, że jedyną siłą, która ma obecnie o. Rydzyka i jego fundacje pod pełną kontrolą, może być Rosja i jej służby specjalne. Redemptorysta ma żal, że „za czynienie dobra, służenie Panu Bogu, Ojczyźnie, rodakom” jest ciągany po sądach i wzywany do rozliczenia się z państwowych pieniędzy. Nie kryje, że jego męczeństwo ma w sobie wiele z męczeństwa Jezusa Chrystusa, „który za bezgraniczną miłość był odrzucony, sądzony, strasznie znieważony, katowany, ukrzyżowany przez tych, których darzył bezgraniczną miłością”. Być może uderzające podobieństwa w traktowaniu tej dwójki przez sądy faktycznie nie są przypadkowe, ale miejmy nadzieję, że Tadeusza Rydzyka nie spotka to, co spotkało Jezusa. Chociaż znając niektórych polskich sędziów trudno coś przesądzać. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 20 (3312), 12.05-18.05.2021 |