Sadomasochiści atakują

O tym, że Parlament Europejski jest instytucją zepsutą i obleśną, świadczą zdaniem europosła Krasnodębskiego z PiS nie tylko antypolskie wyroki TSUE i wstrzymanie naszemu krajowi pieniędzy z KPO, ale także obsceniczna i „po prostu obrzydliwa” wystawa w gmachu PE, prezentująca m.in. zdjęcie postaci przypominającej Jezusa Chrystusa w otoczeniu osób w strojach sado-maso oraz zdjęcie nagiego mężczyzny w pozycji nawiązującej do Jezusa na krzyżu, do którego przytula się inny roznegliżowany mężczyzna.

Zmuszanie Krasnodębskiego i innych europosłów PiS do patrzenia na roznegliżowanych sadomasochistów otaczających postać przypominającą Chrystusa uważam za dowód na prześladowanie chrześcijan. Według mnie chrześcijanie sami powinni decydować o tym, jakie obrzydliwości chcą oglądać. Niestety okazuje się, że ludzie ci są prześladowani nie tylko w Polsce (gdzie na szczęście z inicjatywy ministra Ziobry ma być uchwalona ustawa „O obronie chrześcijan”, która położy tym prześladowaniom kres), ale także w gmachu PE, w którym, jak wiadomo, przed obrzydliwościami i obrażaniem nie chronią chrześcijan żadne ustawy.

Oburzony Krasnodębski wzywa PE do „dbania o standardy”, ale na jego miejscu nie histeryzowałbym; w końcu w PE można zobaczyć rzeczy straszniejsze niż wspomniana wystawa, choćby europosła Tarczyńskiego czy europosłanki: Kempę, Kloc, Mazurek i Zalewską, którzy zaniżają standardy tej instytucji znacznie bardziej niż sadomasochiści otaczający osobę przypominającą Jezusa.

Po pierwsze, europosłanki i europosłowie PiS nie występują w PE na zdjęciach, ale na żywo. Ich wypowiedzi brutalnie obrażają rozum, a także inteligencję słuchaczy, jednak nikt się nie oburza, nie czuje przez nich prześladowany i nie pisze listów z żądaniami, żeby Tarczyńskiego, Kempę czy Mazurek usunąć z gmachu PE albo chociaż wyłączyć głos, kiedy przemawiają.

Krasnodębski deklaruje, że wystawa go brzydzi, a seksualnych wynaturzeńców, którzy organizując ją, „drwią z chrześcijaństwa” oraz „obnażają swoje genitalia” – nie szanuje. No cóż, drwienie drwieniem, ale zgadzam się z Krasnodębskim, że obnażanie przy tej okazji genitaliów budzi kontrowersje. Uważam, że takie obnażanie zaniża europejskie standardy w tym samym stopniu, co wystąpienia, podczas których Kempa, Zalewska i Tarczyński obnażają na mównicy w PE własny poziom umysłowy.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 21 (3414), 17.05.2023