Siarkowska na tropie Portman. Kryj się!

Anna Maria Siarkowska, posłanka z Suwerennej Polski, informuje, że na Polskę spadło kolejne po rosyjskiej rakiecie Ch55/555 nieszczęście – Natalie Portman. Ta znana aktorka, scenarzystka, reżyserka, feministka i ekolożka, w przeciwieństwie do pozbawionej ładunku rakiety nadleciała uzbrojona w zbiór bajek własnego autorstwa, które w Wielkopolskim Centrum Pediatrii w towarzystwie amerykańskiego ambasadora czytała chorym polskim dzieciom.

Wrogi obiekt w postaci Portman nie przyleciał znad Białorusi, tylko z przeciwnego kierunku, co mogło zmylić wiele osób, ale nie Siarkowską. Wykazała się ona większą skutecznością niż polski system obrony przeciwrakietowej i bez trudu wykryła hollywoodzką gwiazdę na organizowanym w Poznaniu Impact’23 – najważniejszym wydarzeniu gospodarczo-technologicznym w Europie Środkowo-Wschodniej, na którym przemówienie wygłosił m.in. premier Morawiecki.

Przebywanie polskiego premiera w bezpośredniej bliskości kogoś takiego jak Portman to według Siarkowskiej poważny błąd służb odpowiedzialnych za jego bezpieczeństwo. „Takich ludzi nie można promować” – ostrzega; Portman to niebezpieczna, „progejowska, proaborcyjna aktywistka”, walczy o poprawę klimatu, wspiera inicjatywy przeciwdziałające ubóstwu, otwarcie angażuje się w edukację kobiet i pomoc ofiarom molestowania. Zgadzam się z Siarkowską, że tym samym reprezentuje „wartości sprzeczne z rządzącą prawicą”, dlatego zamiast występować na tej samej międzynarodowej imprezie co premier Morawiecki, powinna (jak inne osoby reprezentujące podobne wartości) dostać od policjantów parę pałek, gazem po oczach, a następnie zostać spisana i zatrzymana na 48 godzin.

Pojawienie się Natalie Portman na terytorium Polski to nie pierwszy groźny incydent tego rodzaju; posłanka Siarkowska przypomina, że rok wcześniej dopuszczono do przyjazdu niejakiego Juwala Noaha Harariego. Człowiek ten zatruwał poznańską publiczność swoimi przemyśleniami, a nawet sfotografował się z premierem Morawieckim, którego nikt w porę nie powiadomił, kim ten Harari naprawdę jest. „Fotografowanie się z panem Hararim uważam za błąd” – ocenia Siarkowska, która głupich błędów nie popełnia i fotografuje się wyłącznie w towarzystwie posłów Kowalskiego, Brauna i innych antyszczepionkowców.

Rodzice Natalie Portman są Żydami, ojciec ma polskie korzenie, a dziadek pochodził spod Rzeszowa. „Gdyby losy mojej rodziny potoczyły się minimalnie inaczej, być może mieszkałabym i pracowała właśnie tutaj” – wyznała sławna aktorka. Na szczęście dla Polaków takich jak Siarkowska – nie potoczyły się, dlatego Portman mieszka gdzie indziej, a do Polski musi przyjeżdżać. Co oczywiście zdaniem Siarkowskiej nie znaczy, że trzeba ją od razu wpuszczać, nie mówiąc już o zapraszaniu na prestiżowe imprezy, na których przemawia premier rządu PiS.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 22 (3415), 24.05.2023