Mizerski na bisSpisek masekTajemniczego rządu światowego nikt na własne oczy nie widział, wiadomo tylko, że obiekt ten istnieje, co widać po jego działaniach. Weźmy np. rezolucję Parlamentu Europejskiego proponującą ujednolicenie ładowarek do telefonów komórkowych. Wmawia się nam, że w takiej ładowarce nie ma nic złego i że powodem ujednolicenia jest troska o środowisko, ale wiadomo, że najpierw jest jedna ładowarka, potem jedna waluta, a potem likwidacja wszelkich struktur państwowych, zniszczenie dziedzictwa i tradycji, zniesienie patriotyzmu, religii, rozbicie struktur normalnej rodziny, a na końcu kontrolowana depopulacja ludności świata i łagry dla oponentów politycznych. Na Fronda.pl czytam, że wyraźne ślady istnienia rządu światowego wykrył właśnie ceniony przez polską prawicę biskup Athanasius Schneider, pełniący posługę w Kazachstanie. Łatwo nie było, bo – jak przyznaje – ci, którzy budują światową dyktaturę, „są wystarczająco bystrzy, by nie dostarczać żadnych dowodów”, dlatego starannie zacierają ślady swojego istnienia. Najwyraźniej jednak nie są aż tak bystrzy jak biskup Schneider, w opinii którego istnieją mocne wskazówki, iż wszystko „zmierza w kierunku rządu światowego”. Szczegółów nie ujawnił, ale nie ma wątpliwości, że rząd ma charakter masoński, gdyż odwołuje się do hasła, „równość, wolność, braterstwo”, przy czym równość wyraża się przez noszenie masek, wolność oznacza wyzwolenie od Boga i jego przykazań, zaś braterstwo – równość wszystkich religii. Uważam, że zwłaszcza z maskami biskup trafił w sedno – fakt, że zmusza się nas do chodzenia w maskach, to oczywisty dowód, że próbuje się na siłę przerobić nas na masonów. A gdy w telewizji widzę zamaskowanych Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobrę, Jarosława Gowina i Mateusza Morawieckiego, od razu czuję, że biorą udział w jakimś spisku. W ocenie Schneidera „scenariusz, który ma wyraźne cechy rządu światowego, rozwija się tuż przed naszymi oczami”. Zgodnie z nim „cały świat jest traktowany jak małe dzieci i udziela mu się reprymendy jak małym dzieciom w jednolity sposób – aż do najmniejszych szczegółów co do tego, jak się ubierać i nosić maski na twarzy, jak można się poruszać, jaką odległość zachowywać na całym świecie i w jednolity sposób”. Na szczęście niektórzy nie dają się rządowi światowemu traktować jak dzieci i zamiast nosić maski oraz poruszać się, „w jednolity sposób”, uodporniają się na masońską zarazę domowymi sposobami naszych babek. „Nie cytryna, nie malina, ale Bóg i Dobra Nowina. Wstąp i wzmocnij swoją odporność” – głosi baner rozwieszony na płocie kościoła Misjonarzy Oblatów w Katowicach. Inne hasła informują, że „Nie ma odporności bez Bożej Miłości”, „Nie pomogły suplementy, sięgnij po sakramenty” i „Nim corona cię nawiedzi, idź do spowiedzi”, co bardzo umacnia w nas przekonanie, że będzie dobrze i Orła corona nie pokona. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 41 (3282), 7.10–13.10.2020
|