Mizerski na bis

Szczepionka albo zdrowie

„Apelu do Kościoła i świata” niemiecki kardynał Müller i inni hierarchowie ostrzegają o możliwości wykorzystania epidemii COVID-19 jako pretekstu do globalnej kontroli ludzi i stworzenia rządu światowego. Zdaniem tego kardynała realna jest groźba narzucenia ludziom na całym świecie różnych podejrzanych rozwiązań pod pretekstem ochrony przed wirusem. Podobno padły już groźby, że „przymusowo zaszczepi się 7 mld ludzi”, a jeśli ludzie się nie podporządkują, „to pozbawi się ich podstawowych praw”.

Kto wie, czy jako pierwsi ofiarą zbrodniczej szczepionki nie padną Polacy - naród niepokorny, miłujący wolność, który dopiero co powstał z kolan. Europosłanka Kempa ostrzegła, że widziała dokument, z którego wynika, że Bruksela szykuje „uderzenie na Polskę”. Na razie nie ma dowodów, że przymusowe szczepienia to część zapowiadanego uderzenia, ale nie wykluczam, że Kempa wkrótce jakiś dokument w tej sprawie zdobędzie.

Ale nawet mimo braku dokumentów część polskich celebrytów stawia sprawę jasno i uważa, że pandemię koronawirusa ktoś ewidentnie zaplanował. „To zdecydowanie nie jest przypadek” uważa piosenkarka Edyta Górniak, która pierwszy raz o światowych spiskach usłyszała od 9-letniego syna. Dziś wie na ten temat dużo więcej, ale jasno deklaruje: „Nie chciałabym powiedzieć wszystkiego, co myślę”. Deklarację artystki przyjmujemy z dużą ulgą.

Zdaniem wokalisty Ivana Komarenki w manipulacjach mających na celu depopulację Polski i świata bierze, niestety, udział polski rząd, który „uległ tym manipulacjom i próbuje odebrać nam wolność”. Miejmy nadzieję, że informacje piosenkarza się nie potwierdzą i sprawa szybko się wyjaśni, a osoby próbujące manipulować rządem zostaną surowo ukarane. Bo wszystkim nam zależy na tym, żeby rząd mógł się skupić na sprawie najważniejszej - ratowaniu zdrowia Polaków, które przez dziesięciolecia było lekceważone. Poprzednie rządy nie przywiązywały do zdrowia Polaków większego znaczenia, dopiero minister Szumowski pokazał, że działalność na rzecz zdrowia Polaków może się opłacać.

Minister ten przekonał nas, że jeśli o zdrowiu Polaków myśli się poważnie, warto założyć jedną, a nawet kilka firm służących temu zdrowiu. Mogą to być np. małe przedsięwzięcia rodzinne związane z bratem czy żoną ministra Szumowskiego. I nie szkodzi, że one są małe, bo jeśli - jak minister Szumowski - jest się pracowitym i przypadkowo pracuje się na wysokich stanowiskach w różnych resortach, to dzięki państwowym dotacjom nawet mała i niewiele warta firma może się stać firmą wartą tak dużo, że jej akcje najlepiej będzie przepisać na żonę w celu uniknięcia krzywdzących oskarżeń o nepotyzm. A gdyby ktoś chciał w związku z tym coś żonie zarzucać, zawsze można mu dać w pysk.

© Polityka 22.2020 (3263) z dnia 27.05-2.06.2020;