W obozie zdradyJak się dowiadujemy, do ostatniej chwili rozważano dodanie do referendum dwóch jeszcze pytań: „Czy jesteś za zmianą nazw wszystkich ulic Jana Pawła II w Polsce na Marksa i Engelsa?” oraz „Czy akceptujesz zwierzchnictwo Manfreda Webera nad konstytucyjnymi organami władzy w Polsce i nad wolą narodu wyrażoną w referendum?”. Organizatorzy plebiscytu uznali jednak, że zbyt duża liczba pytań może się okazać nadmiernym obciążeniem umysłowym dla jego uczestników. Znamy więc już wszystkie pytania referendalne, a dzięki umiejętnej prezentacji graficznej znamy też odpowiedzi. Można by spokojnie czekać na nieuchronnie zbliżające się święto demokracji, gdyby nie jeszcze jedno palące pytanie. Czy historycznemu plebiscytowi, który pod względem celów i znaczenia można porównać tylko do pamiętnego referendum z 1946 r., nie zaszkodzą knowania opozycji? W czterdziestym szóstym omal do tego nie doszło. Postanowiliśmy zakraść się do obozu zdrady narodowej, by zorientować się w panujących tam nastrojach. Niestety, nie odbiegają one od tego, czego można było oczekiwać. Przede wszystkim na każdym kroku rzuca się w oczy dążenie do wyprzedaży majątku narodowego. Żadna ze spotkanych przez nas osób nie wydawała się przejęta tym, że stanowi on dorobek wielu pokoleń. Na każdym kroku widać też, że każdy, na ile tylko może, stara się podnieść wiek emerytalny. Celują w tym emeryci, kierujący się obawą, że jeśli wszyscy przejdą na emeryturę, nie będzie kto miał na nich pracować. Tę samolubną, egoistyczną motywację pozostawimy bez komentarza. Zwraca uwagę niezwykle silne w obozie zdrady parcie do przymusowej relokacji uciekinierów na teren Polski. W zasłyszanych rozmowach często wyrażane było przekonanie, że dobrze byłoby wykorzystać w tym celu biurokratyczny mechanizm, skonstruowany przez brukselskich eurokratów. Podkreślano, że zalew naszego kraju przez ludzi o obcej nam kulturze posłuży podmywaniu podstaw naszej kultury narodowej. Rozmawiający dzielili się opinią, że jest to dla nich główny cel. W obozie zdrady widać wiele osób noszących teczki, torby czy plecaki. Istnieją mocne podstawy do podejrzeń, że kryją się w nich narzędzia, mające posłużyć do demontażu bariery na granicy polsko-białoruskiej. I dzieje się to wszystko w sytuacji, gdy niezbędne jest nie tylko umocnienie tej bariery, ale i wzniesienie zapory ogniowej na granicy zachodniej, w odpowiedzi na agresywną zaporę szykowaną z drugiej strony granicy. Jak widać, brak jakichkolwiek gwarancji, że członkowie obozu zdrady narodowej udzielą w referendum odpowiedzi prawidłowych, chociaż w materiałach informacyjnych zaznaczone one zostały wyraźnym ptaszkiem. W tej sytuacji absolutnie słuszna wydaje się sugestia zlikwidowania tego obozu. Tylko w ten sposób zapewnić można przebieg referendum zgodny z oczekiwaniami prawdziwych patriotów i z postawionymi ptaszkami. REDAKTOR ZASTĘPCZY © POLITYKA nr 35 (3428), 23.08.2023 |