Mizerski na bisWalka o opałW miejscowości Dubicze Cerkiewne podczas próby przekroczenia granicy przez dziewięciu obywateli Iraku białoruscy funkcjonariusze obrzucili kamieniami polskie służby, uszkadzając budkę wartowniczą oraz elewację. Na szczęście odpowiedź polskich patroli była godna – nie odrzuciły one kamieni w stronę Białorusinów, pokazując tym samym, że posiadają dużo wyższą kulturę walki. Białorusini musieli się poczuć zawstydzeni, bo z dalszego obrzucania Polaków zrezygnowali. Mieszkańcy terenów przygranicznych donoszą o intensywnych ruchach części Wojsk Obrony Terytorialnej. Ich zdaniem świadczą one o tym, że sytuacja tych wojsk jest nie do pozazdroszczenia. Szczegóły nie są znane, bada je prokuratura, wiadomo jedynie, że z wielu prywatnych działek i posesji znika poskładane na zimę drewno, wycinane są także zdrowe drzewa. Właściciel jednego z siedlisk w podlaskiej gminie Gródek ostrzegł na Facebooku sąsiadów: „Jak macie działki, na których rosną drzewa, lub działki letniskowe, na których macie odłożony opał, radzę podjechać zerknąć, czy nic nie zginęło”. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mężczyzna przyznał, że dysponuje nagraniami z fotopułapek, które potwierdzają aktywność polskich oddziałów na prywatnych działkach i w obejściach gospodarskich, ale nie umiał określić, jakie formacje te oddziały reprezentują. Tymczasem MON ostrzega, że wzmożone zainteresowanie społeczeństwa działalnością operacyjną polskiego wojska może temu wojsku zaszkodzić. Wróg czuwa, dlatego resort prosi Polaków, aby nie publikowali i nie rozpowszechniali informacji na temat ruchu wojsk, gdyż mogą one zostać wykorzystane np. przez analityków z obcych państw. „Szczególnie dziś zastanówmy się nad tym, co i kiedy publikujemy w sieci. Zwracajmy uwagę przede wszystkim na informacje, które zamieszczamy w social mediach, a które m.in. dotyczą Wojska Polskiego oraz wszystkich wojsk sojuszniczych, które przebywają w naszym kraju” – zaleca MON na Twitterze. W operacji zdobywania drewna na opał wojska sojusznicze prawdopodobnie nie wzięły udziału, ale i tak uważam, że wpis mieszkańca gminy Gródek jest skandaliczny. Nawet niezbyt inteligentny analityk obcego państwa bez trudu wyciągnie z niego wnioski mogące mocno wojsku polskiemu zaszkodzić. Dlatego zgadzam się z resortem obrony, że dla dobra polskiego wojska operacje takie, jak przedstawiona w tym wpisie, muszą pozostawać w najgłębszej tajemnicy. Zwłaszcza że do takich akcji w strefie przygranicznej może dochodzić coraz częściej. Niektórzy uważają, że znikanie drewna to wstęp do działań na dużo szerszą skalę i że wkrótce z działek i posesji może zacząć znikać nie tylko opał, ale także kury, gęsi, trzoda chlewna, a nawet narzędzia i maszyny rolnicze. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 14 (3357), 30.03-5.04.2022 |