Z życia sferWładcy macic„Polska jest jednym z krajów, w którym kobietom żyje się najlepiej na świecie” – zapewnia pewien krakowski działacz PiS. Powodem jest uświęcony, istniejący od wieków porządek w relacjach Polek i Polaków. „My je na rękach nosimy, przepuszczamy w drzwiach, ustępujemy miejsca, dajemy prezenty na Dzień Kobiet. One rodzą nam dzieci”. Niestety, media alarmują, że Polki przestały rodzić, a przyrost naturalny jest najniższy od 2004 r. Zastanawiam się: co im się nie podoba? Mają już dość przepuszczania w drzwiach, prezentów na Dzień Kobiet i noszenia na rękach? Dlaczego odmawiają rodzenia dzieci teraz, gdy Polska tych dzieci potrzebuje, bo władza ostrzega, że jest nas coraz mniej, a Niemców i zalewających nas uchodźców coraz więcej? Wśród Polek przeważa obecnie pogląd, że będą rodziły wtedy, kiedy będą chciały. To my jesteśmy właścicielkami naszych macic, powiadają. Biskupi i politycy obozu rządzącego są innego zdania. Doradca prezydenta RP Andrzej Zybertowicz uważa, że kobieta nie może rościć sobie praw do swojej macicy, skoro „najpierw zgodziła się, aby nastąpiło poczęcie albo możliwość poczęcia”. Podkreśla, że płód „zawiera także materiał genetyczny innego człowieka”, zatem człowiek ten jest naturalnym współwłaścicielem macicy znajdującej się w kobiecie, a kobieta może rozporządzać tylko tą częścią swojej macicy, która nie należy do niego. Polki powstrzymują się od rodzenia z różnych powodów. Jedne tłumaczą, że ze względów finansowych nie mogą sobie na dzieci pozwolić, inne nie decydują się na dziecko ze względu na niską jakość ich partnerów, którzy nie nadają się na ojców. Jeszcze inne z obawy, że ich dzieci będą narażone na oglądanie w telewizji marszałka Terleckiego, ministra Sasina czy prokuratora Święczkowskiego. Zostaną także zmuszone do uczenia się w szkole z podręczników przygotowanych dla nich przez ministra Czarnka. To oczywiste, że nikt nie chciałby dla swoich dzieci tak okropnego losu. Ponieważ kobiety, mimo przepuszczania w drzwiach i noszenia na rękach, odmawiają rodzenia w takiej Polsce, jaka jest dzisiaj, PiS planuje zmienić Polskę w ramach tzw. Nowego Ładu. Ma on m.in. wdrożyć nową strategię demograficzną. Szczegóły tej strategii nie są znane, wiadomo tylko tyle, że kobiety mają nie hamletyzować, tylko rodzić i koniec. Zachęci je do tego specjalnie powołany instytut na rzecz Rodziny i Demografii. Miejmy nadzieję, że zrobi to skuteczniej niż program 500 plus, bo GUS ostrzega, że liczba urodzeń jest już tak niska, że nawet „nie zapewnia prostej zastępowalności pokoleń”. Nie chcę kwękać, ale świadomość, że obecne pokolenie polityków może przez kolejne lata rządzić Polską tylko dlatego, że nie będzie go kim zastąpić, jest naprawdę przerażająca. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 10 (3302), 3.03-9.03.2021 |