Wojna cywilizacjiAndrzej Duda twierdzi, że rozmawia z Waszyngtonem o gotowości Polski do udziału w programie Nuclear Sharing. „Nie rozmawiamy o takich rzeczach” – zapewnia z kolei wysoki urzędnik waszyngtońskiej administracji. Z kim w takim razie rozmawia A. Duda o Nuclear Sharing? Czyżby znowu dzwonili do niego rosyjscy pranksterzy na usługach Kremla albo przedstawiciele innej obcej cywilizacji? O zagrożeniach powodowanych przez inne cywilizacje dużo się mówi po tym, jak jedna z nich zaatakowała krzyże wiszące w stołecznych urzędach. „Ktoś, kto chce usuwać krzyże, kto atakuje wolność religijną, atakuje także naszą cywilizację, która jest najbardziej życzliwa człowiekowi” – ogłosił Jarosław Kaczyński na spotkaniu z przedstawicielami swojej cywilizacji w Tomaszowie Mazowieckim. Według Kaczyńskiego wolność religijna tych krzyży do tego, żeby wisiały tam, gdzie chcą, to „matka wszystkich innych wolności” i nikt nie ma prawa jej ograniczać. Prezes PiS dał do zrozumienia, że cierpliwość jego cywilizacji nie powinna być nadużywana, bo nawet od najbardziej życzliwej człowiekowi cywilizacji nie można wymagać, żeby biernie przyglądała się, jak grupka nieżyczliwych przedstawicieli innej cywilizacji usiłuje ją zniszczyć. „Każdy w Polsce ma prawo do wyznawania wybranej religii” zapewnia należący do cywilizacji prezesa Kaczyńskiego poseł P. Czarnek. W Polsce, jak wiadomo, wybraną religią, którą każdy ma prawo wyznawać, jest religia krzyża, który w związku z tym w ramach religijnej wolności może wisieć w każdym urzędzie, bo „krzyż nikomu nie przeszkadza, jeśli ktoś nie walczy z krzyżem”. Czym się taka walka kończy, Czarnek pokazał w telewizji Polsat News, gdy podczas dyskusji o zdejmowaniu krzyży nazwał polityka reprezentującego cywilizację obcą mu pod względem preferencji seksualnych „zdegenerowanym człowiekiem”. Kiedy uczestniczący w dyskusji wiceminister z MON zażądał, żeby Czarnek przestał obrażać i przeprosił za swoje słowa, ten odmówił, zmuszając wiceministra do opuszczenia studia. „To jest po prostu cham, młot i prostak” – ocenił Czarnka aktor Michał Żebrowski. Powiem szczerze: ocena ta podoba mi się nie tylko dlatego, że jest wyjątkowo trafna. Także dlatego że jest wyważona i została wyrażona w sposób kulturalny, bez używania słów powszechnie uznanych za obraźliwe, które niestety cisną się na usta, gdy słucha się i patrzy na posła Czarnka. Okazuje się, że jak się chce, to można. SŁAWOMIR MIZERSKI © POLITYKA nr 23 (3466), 29.05.2024 |