Mizerski na bis

Wojska obrony biznesu

Coraz głośniej mówi się o konieczności znalezienia jakiegoś zajęcia dla Wojsk Obrony Terytorialnej, które z powodu słabego wyszkolenia i usprzętowienia do działań wojskowych się nie nadają. W przeszłości żołnierzy tych wojsk używano m.in. do sprzątania placów i skwerów po masowych imprezach, a w pandemii - do liczenia wolnych łóżek w szpitalach. Jest pomysł, by terytorialsów przerzucić na odcinek biznesowy. Chodzi o to, by mogli ich zatrudniać przedsiębiorcy w zamian za możliwość ubiegania się o ulgę podatkową z tego tytułu. Zdaniem fundacji Łączy nas Polska połączenie przedsiębiorców i WOT umożliwiłoby rozwój tych wojsk oraz zachęciło do wstępowania do nich.

Nowy materiał ludzki jest w WOT potrzebny, bo ten, który służy obecnie, wygląda na zużyty. Ochotnicy mieli przychodzić do tej formacji z pasji i poczucia patriotyzmu, aby służyć Polsce, a prawda jest taka, że przeważa u nich nastawienie roszczeniowe. Gdy tylko nie wypłaci się im wynagrodzenia czy obiecywanych premii albo wyposaży w niedziałający sprzęt bojowy, narzekają i się tego wszystkiego domagają. W Onet.pl czytam, że żołnierze z 61. batalionu lekkiej piechoty z Grójca posunęli się do napisania do własnego dowódcy listu, w którym poinformowali, że począwszy od kwietnia, „powstrzymują się od udziału we wszystkich działaniach do momentu rozliczenia zaległości finansowych”.

Zarzuty dotyczące słabej jakości sprzętu są krzywdzące, bo dowództwo WOT stworzyło żołnierzom możliwość zakupu brakujących elementów uzbrojenia i umundurowania za własne pieniądze lub przynoszenia go z domu. Zamiast krytykować, każdy może się sam ubrać i uzbroić tak, jak go na to stać. Onet ustalił, że najczęściej przynoszone jest obuwie, plecaki, rękawice i kapelusze taktyczne oraz pasoszelki. Miejmy nadzieję, że akcja się rozkręci i żołnierze zaczną przynosić także hełmy, gogle, latarki, kompasy i coś do strzelania. Potrzeby są duże, bo karabinek Grot, w który terytorialsi są obecnie wyposażeni, szybko rdzewieje, przegrzewa się, zacina i wypadają z niego różne elementy, zaś chińskie kompasy, zaoferowane przez prywatnego sprzedawcę grillów, trampolin i wiader, nie spełniają nawet podstawowych wymogów wojska.

Wielu żołnierzy jest tym wszystkim zniechęconych i ma dość służenia w WOT. W 2020 r. do cywila odeszło 4309 ochotników. Niektórzy analitycy wojskowi wyliczyli, że jak tak dalej pójdzie, za parę lat formacja terytorialsów może przestać istnieć. Jednak inni studzą ten optymizm; ich zdaniem na to, że w ślad za szeregowymi ochotnikami ZWOT odejdą dowódcy wraz z zatrudnionymi przez siebie rodzinami i znajomymi, raczej nie ma co liczyć.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 24 (3316), 9.06-15.06.2021