Wyciszanie polowaniem

W Wielkiej Brytanii doszło do omyłkowego zwolnienia dwóch skazanych – Brytyjczyka i Algierczyka – odsiadujących karę więzienia za groźne przestępstwa. Pięć dni wcześniej z innego zakładu zwolniono przez pomyłkę przebywającego tam obywatela Etiopii. Do wspomnianych pomyłek doszło niedługo po tym, jak tamtejszy minister sprawiedliwości w celu wyeliminowania takich kompromitujących zdarzeń ogłosił zaostrzenie kontroli zwolnień więźniów z brytyjskich zakładów karnych.

U nas więziennictwo stoi na wyższym poziomie i nikogo przez pomyłkę z więzienia się nie wypuszcza. Każdy, nawet jeśli jest niewinny, musi swoje odsiedzieć. Omyłkowo można co najwyżej zostać zamkniętym i trzeba powiedzieć, że jest to rozwiązanie lepsze od omyłkowego zwalniania o tyle, że dzięki niemu wszyscy, z wyjątkiem tych omyłkowo zamkniętych, czują się bezpieczniej.

To, czy zamknięcie nastąpiło przez pomyłkę, czy nie, jest zresztą sprawą względną. Niektórzy uważają, że w przypadku zamykania osób pochodzących z Etiopii czy Algierii w ogóle trudno mówić o pomyłce. Panuje opinia, że ich pochodzenie i wygląd na tyle uprawdopodabniają okropne czyny, których mogą się dopuścić, że najbezpieczniej jest te osoby zamykać, zanim do nich dojdzie. Jedyną pomyłką jest ich wpuszczanie do Polski.

Przebywający na Węgrzech Marcin Romanowski i Zbigniew Ziobro nie chcą wracać do kraju, gdyż boją się, że mimo iż są niewinni, po powrocie zostaną skazani i zamknięci. Prokuratura uspokaja, że omyłkowe skazanie im nie grozi, bo zarzuty przeciwko nim są liczne i dobrze udokumentowane. Niestety, Ziobry i Romanowskiego takie zapewnienia nie przekonują. Nie dziwię im się, trudno żeby mieli zaufanie do prokuratury, którą nie oni kierują.

„Zamierzam się bronić, używać prawdy” – grozi Ziobro. Prawda, której użył w ostatnim wpisie internetowym, jest taka, że Tusk nie tylko łamie konstytucję i usiłuje dokonać na nim zemsty politycznej, ale „celowo urządził igrzyska bezprawia z polowaniem na mnie, żeby medialnie wyciszyć kryzys onkologii”.

Żeby było jasne: mam do Ziobry wiele zastrzeżeń, ale brutalne wykorzystywanie go do wyciszania kryzysów w służbie zdrowia uważam za polityczny cynizm i przejaw instrumentalnego traktowania. Niech sobie Tusk wycisza kryzysy kim innym, a nie wiceprezesem PiS. Miejmy nadzieję, że Ziobro nie da sobą dłużej niczego wyciszać i wkrótce powróci do kraju, sprawiając, że zarządzone w ramach igrzysk bezprawia polowanie na niego dobiegnie końca, a o wszystkich kryzysach, o których na razie jest cicho, wreszcie zrobi się głośno.

SŁAWOMIR MIZERSKI

© POLITYKA nr 46 (3540), 12.11.2025